Dopadło mnie:(

Ostatnio niestety w Londynie nie dopisuje pogoda. Na dworze zimno, pochmurno, pada deszcz, aż się z domu nie chce wychodzić. Na dodatek przyplątało się do mnie jakieś przeziębienie. Nic groźnego, raptem ból gardła, lekka chrypka – do przeżycia. Zainwestowałam w tabletki, łykam witaminy, pije herbatki z malinami albo cytryną (żeby sie uchronić od dalszych etapów choroby). No ale nie udało się całkiem…ból gardła zastąpił katar. A na to już nie znam skutecznego i szybkiego lekarstwa, więc cierpię. Mam nadzieje, że to koniec niespodzianek zdrowotnych, bo nie stać mnie na leczenie w Anglii. Bardziej chyba opłaca się wtedy kupić bilet do domu; a tam nie dość że opieka lekarska, to jeszcze ze strony mamy.

A co do mamy…to dostałam pierwszą paczkę. Czekałam na nią jak małe dziecko. A miałam na co czekać, bo tyle smakołyków tam było. Jednak w Polsce jest najlepsze jedzenie, które ciężko jest zastąpić jakimś innym. I brakuje mi tu polskich produktów. A w naszej okolicy akurat nie ma żadnego polskiego sklepu.

Komentarze

Dodaj komentarz