Doczekałam się…

storczyk
Były prośby, groźby i nic. Dobrze że cierpliwa byłam bo kwiatek wylądowałby na śmietniku:)
Czekałam i czekałam kilka miesięcy. Wypuścił tylko w trzech miejscach małe liście. Na urodziny mnie olał, ale za to zobaczyłam kwiatka na dzień kobiet:) Teraz czekam na następne.
Mój pierwszy storczyk i przeżył (pisałam, że kaktusa ususzyłam?:)) …tfu tfu. Jestem z siebie dumna:) Nie dość że wypuścił kwiatki, to jeszzcze mi sie rozmnożył. Bo podobno te małe liście na górze to małe storczyki.

Oprócz nowego kwiatka to nic się nie zmieniło u mnie. No może to, że rozpoczęłam przygotowania przedwiosenne. Byłam na zumbie. Niestety potem musiałam zrobić przerwe, bo za bardzo przykładałam się do ćwiczeń i zakwasy mnie dorwały. A dzisiaj poszliśmy się przebiec. Może jakieś pół godziny, niedaleko, ale serio, myślałam że umre. Normalnie płuca mnie bolały:) Biedne nie przyzwyczajone do takiej ilości tlenu. W domu poprostu padłam na podłoge i leżałam skupiając się na oddychaniu:) Co oznacza, że jest bardzo żle po tej zimie. Będzie cieżko…

Przeczytałam też “Poradnik pozytywnego myślenia”. Nie zrobił na mnie wielkiego wrażenia. Ale film i tak chętnie obejrze. Za to wczoraj zaczęłam i dziś już skończyłam “Jestem nudziarą”. Jakoś tak ten tytuł brzmiał mi swojsko:) Nie mogłam się od niej oderwać. Przynajmniej pomogła mi zapomnieć o wszystkim, łącznie z tym, że w domu coś trzeba robić, żeby jako tako było czysto:) No nic…będzie przecież następny weekend.

Komentarze

  1. Anka

    Pamiętam, że jak czytałam “jestem nudziarą”, to myślałam, że umrę z nudów przez jakieś 70 stron, ale potem już bylo tylko lepiej :P
    Kwiotek pikny :D

    Odpowiedz

Dodaj komentarz