Coś się ruszyło???

Mam nową taktykę szukania pracy. Tzn. może nie nową, ale w innym czasie ją stosuję :-)
O godzinie 8:00 RANO!!! siedzę już przy kompie i czekam na nowe ogłoszenia. Dowiedziałam się, co też jest rzeczą logiczną (czemu mój móżdżek na to wcześniej nie wpadł???), że pracodawcy zaglądają tylko do kilku pierwszych cv i ewentualnie dzwonią. Dlatego moje cv nawet nie zostało zauważone. Tyle czasu zmarnowane przez taką (żeby nie napisać własną) głupotę.
Zaczęłam od piątku, który nie okazał się najlepszym dniem, bo zazwyczaj leniwi Anglicy już prawie mają weekend i myślą jak tu się zabawić :-) Ale mimo małej ilości ofert, w ten sam dzień miałam telefon…zdziwienie że mój telefon dzwoni, zaskoczenie że w piątek i przerażenie że muszę odebrać…masakra bo interview przez telefon brrrrrr.
W skrócie…Pani jakaś tam skonsultuje się ze swoim managerem i oddzwoni…ACHAAAA…tu jedzie czołg…tam urośnie kaktus…a Pani (jak to Anglicy) nie umie powiedzieć wprost “przykro nam, ale nie spełniasz naszych oczekiwań” brrrr
No ale niech jej tam będzie, tchórz jeden…
Ale jakiś odzew jest, więc w poniedziałek znowu 8:00. A ponieważ Anglicy w weekend ostro balują, to są strasznie wymęczeni i jakoś brak im sił do pracy :-) Znowu jakoś tak mało ofert.
Ale telefon był :-) Jakaś znowu Pani dzwoni ze sklepu i umawia się ze mną na interview, ufff face to face…nareszcie jakaś szansa :-)
Byłam tam dziś, poszłam tak na żywca, nauczyłam się tylko trochę swojego cv (w końcu dobrze jest wiedzieć jakie ma się to doświadczenie).
Było nawet ok, rozgadałam się, choć pytania mnie rozwalały. Czemu chcę pracować w sklepie, czemu akurat u nich, co rozumiem przez “customer service”, co mogę wnieść do zespołu (czyli jaki będą mieli ze mnie pożytek), plany na przyszłość, itp. Kurcze, ja po prostu potrzebuję pracy, żeby mieć kasę :-) A czemu w sklepie??? Szukam w tzw. “swoim zawodzie” (cokolwiek to znaczy), ale mnie nie chcą.
Na koniec, dziękujemy za przyjście, oddzwonimy w następnym tygodniu.
Jutro znowu pobudka przed 8:00

Komentarze

Dodaj komentarz