Ciąg dalszy

Wczoraj niestety już nie miałam siły nic napisać. Przyszliśmy z pracy i zabraliśmy się za przymusowe sprzątanie. A wszystko przez naszych kochanych landlordów…
Znaleźliśmy drugie mieszkanie. Żeby podpisać umowę musimy mieć referencje od obecnych landlordów. Zadzwoniliśmy, zapytaliśmy i powiedzieli nam, że nie mogą nam wydać referencji, bo nadal tu mieszkamy i oni nawet nie wiedzą w jakim stanie jest mieszkanie. O tym to i my wiemy, ale to nie jest jakaś nasza zachcianka. No więc stwierdzili, że przyjdą obejrzeć mieszkanie. Nie musimy być w domu, bo oni mają klucze i sobie wejdą. Mieli być wczoraj, ale nie przyszli. Tylko na darmo sprzątaliśmy :-)
Podobno mają przyjść jutro. Zobaczymy. Mieszkanie i tak jest w lepszym stanie niż je zastaliśmy. Ponaprawiane jakieś pierdoły, dywany i ściany pozbyły się plam.
A druga sprawa to taka, że wymagają od nas zapłacenia rachunku za profesjonalne sprzątanie. Bo poprzedni lokatorzy zostawili syf i teraz dla pewności ma ktoś przyjść posprzątać. Nie wiem kogo oni mieli poprzednio, ale jak nam podała listę, co mieli posprzątać, to się załamałam. Większość z tych punktów sprzątamy prawie co tydzień. Mam nadzieję, że jakoś się z nimi dogadamy.

Dodaj komentarz