Całkiem udany początek tygodnia

Dawno nie miałam tak aktywnego dnia jak wczoraj. Wstałam koło 8, żeby z rana ominąć kolejki na poczcie (nie udało się i tak). Po drodze szybkie zakupy i przed 11 byłam w domu. Zmywarka, pranie, drugie pranie, w międzyczasie wysyłanie cv. Znalazłam czas na lunch i o 15 już zrobiłam wszystko co zaplanowałam. I uwaga… poszłam na siłownie. Na próbę, żeby zobaczyć czy warto kupić karnet. Po 30 min biegania uwolniłam endorfiny i kolejne 15min prawie przefrunęłam:) A dzisiaj o dziwo brak zakwasów. A jutro squash. Już się nie mogę doczekać, mimo że i tak przegram.

A no i wczoraj odezwały się 3 osoby w sprawie pracy. Dzisiaj też byłam na jednej rozmowie. Ale jakoś nie za bardzo uśmiecha mi się ta firma. Tylko 3 gości na cały etat, ich biuro to poprostu wynajęte biurka w przeznaczonym do tego budynku. Jednak wolałabym taką jakąś normalną firmę, z biurem, kawodajką itp:)

W czwartek kolejna rozmowa – przez telefon…buuuu

A jutro zapowiada się pracowity dzień, bo dostałam test/zadanie do zrobienia od kolejnej firmy.

Reszta dnia upłynęłą na zakupach. Mam zasadę, że przed świętami nic sobie nie kupuję, ale tym razem nie wytrzymałam. Nic dziwnego, bo mam słabość do kosmetyków. A jak znajde kolejny cud na moje sińce pod oczami, to od razu muszę to mieć:) I tym razem przyszła kolej na serum Dior Capture Totale

dior_eyes

To jutro powinnam się obudzić z pięknymi, niepodpuchniętymi oczami, bez sińców oczywiście:)

Dodaj komentarz