Brighton

A jednak stres mnie dopadł…wieczorem zaczął mnie boleć żołądek, jakoś nie mogłam usnąć i tak się zastanawiałam czy nie wziąść dnia wolnego z powodu przestresowania :-)
Ale w ramach akcji “walcz ze swoimi słabościami” podreptałam rano do pracy… z bólem żołądka oczywiście.
Wyjazd był dopiero około godziny 12, godzina drogi pociągiem, czyli dużo czasu na stres. Ale jak tylko spotkanie się zaczęło stresior się ulotnił i jakoś tak już było na luzie. Trochę, a nawet bardzo się wynudziłam. Za wiele się nie odzywałam, ale to było do przewidzenia. Najważniejsze, że zaszczyciłam ich swoją obecnością :D
A po spotkaniu… morzeeeeeee. Widziałam morze! Nie to żeby pierwszy raz w życiu, ale chyba już tęskniłam za tym widokiem, bo strasznie chciałam je zobaczyć :-) Plaża kamienista…niestety, długie molo, a na końcu wesołe miasteczko :-)

Brighton

Brighton

Brighton

Brighton

Brighton

Brighton

Brighton

Brighton

Brighton

Brighton

Komentarze

Dodaj komentarz