Ale mamy cudowaną pogodę. Rano padało. Potem słońce przekładane deszczowymi chmurami. Z cztery razy porządna ulewa, a do tego tak wieje, że parasola nie ma co i tak rozkładać. Już myślałam, że wiosna idzie, a tu się znowu zimnica zrobiła.
Ciekawe jak jutro będzie? Bo wybieram się do Brighton. Nie całkiem w celach rozrywkowych, ale na spotkanie z klientem, który nie raczy ruszyć swoich czterech liter do nas:) Ogólnie to powinnam się stresować, bo to moje pierwsze spotkanie z klientem. Tak dla ścisłości to dzik ze mnie i boje się ludzi (tych co nie mówią po polsku)
No ale sama chciałam, wręcz się wprosiłam
Widać walczę ze słabościami
I o dziwo jestem wyjątkowo spokojna…chwilowo…
Mam tylko nadzieję, że uda mi się zobaczyć Brighton…aparat już czeka na podróż


No comments
Comments feed for this article
Trackback link: http://blog.sihaja.net/brak-pomyslu-na-tytul/trackback/