Bez życia

Czuje się jak jakieś widmo. Brak mi energii do wszystkiego. Funkcjonuje chyba tylko z przyzwyczajenia :-) To ta zima? Praca? A może to miasto? Sama nie wiem, ale chwilowo zwalam na pogodę. Do tego znowu przypomniało sobie o mnie to coś zbadane, lecz nadal niewytłumaczalne, przez co moim głównym pożywieniem są środki przeciwbólowe. Zastanawiam się tylko na jak długo tym razem się przypałętało :-)

Mimo tego do pracy trzeba chodzić. Czuję się jak na torturach. Najchętniej wzięłabym z tydzień czy dwa urlopu, żeby poprostu nic nie robić. Tylko czy to pomoże? No i tak to właśnie ze mną chwilowo jest – sama nie wiem czego chce.
Nawet na zakupy mi się nie chce iść…oj źle ze mną :-)

Komentarze

  1. Anka

    oj, jak już na zakupy nie chce Ci się iść to dramat jest ;P
    ja myślę, że to zima. też mam dość, może by tak jakąś marzannę utopić?? pozdr

    Odpowiedz
  2. sihaja

    A żebyś wiedziała, że to dramat:) Zazwyczaj zakupami sobie poprawiałam zły nastrój, a teraz co ja bidulka mam zrobić :-P

    A tak w ogóle to czemu wcześniej nie podałaś linka do nowego bloga? Nieładnie nieładnie!!!

    Odpowiedz
  3. Anka

    Ale mi się wydaje, że podałam adres wszystkim z moich zakładek!! A jak nie to nie zrobiłam tego celowo :( Przepraszam, więcej nie będę. PS. Przynajmniej masz lekturę na dłuższą chwilę :)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz