Czuje się jak jakieś widmo. Brak mi energii do wszystkiego. Funkcjonuje chyba tylko z przyzwyczajenia
To ta zima? Praca? A może to miasto? Sama nie wiem, ale chwilowo zwalam na pogodę. Do tego znowu przypomniało sobie o mnie to coś zbadane, lecz nadal niewytłumaczalne, przez co moim głównym pożywieniem są środki przeciwbólowe. Zastanawiam się tylko na jak długo tym razem się przypałętało
Mimo tego do pracy trzeba chodzić. Czuję się jak na torturach. Najchętniej wzięłabym z tydzień czy dwa urlopu, żeby poprostu nic nie robić. Tylko czy to pomoże? No i tak to właśnie ze mną chwilowo jest – sama nie wiem czego chce.
Nawet na zakupy mi się nie chce iść…oj źle ze mną
Tags: ogólny


3 comments
Comments feed for this article
Trackback link: http://blog.sihaja.net/bez-zycia/trackback/