A tak chciałam

zagłosować…
Zarejestrowałam się jak tylko dowiedziałam się, że już można (przez internet). Mogłam sobie wybrać nawet miejsce, więc wybrałam ambasadę. Poszłam tam dzisiaj i się załamałam. Takiej kolejki to jeszcze nie widziałam. Stwierdziłam że przyjdę później. Ale dojrzeliśmy kolegę, który był już blisko wejścia i się po cichu wcisnęłam. Niestety nic to nie dało, bo Pani w ambasadzie poinformowała mnie, że tutaj tylko głosują ludzie z nazwiskami na “A-K”. Ja muszę iść do konsulatu.
Haaaaalooooo… przecież dostałam potwierdzenie, że mam się stawić właśnie do ambasady. No cóż…widocznie nie przewidzieli takiej liczby ludzi i zmienili zasady :-( Dobrze że nie stałam w tej kolejce, bo bym się nieźle wkurzyła.
Poszłam do konsulatu, a tam nie lepiej. Jakoś nie chciało mi się marnować takiej pogody na bezczynne stanie w kolejce. Kolega stał 3 godz. Masakra!!!
Byliśmy w parku i wróciliśmy po kilku godzinach, ale było znacznie gorzej.
Dla tych co nie byli i nie widzieli, to kolejka była taka (czerwona linia):

mapa.jpg

I mimo że naprawdę chciałam zagłosować, to się przeraziłam i wróciłam do domu. Jakby co to następnym razem przyjdę o godzinie 6:00 ;-)

A tutaj jeszcze fotki. Nie widać na nich wszystkiego, ale może uda mi się niedługo wrzucić panoramę.

dsc_1041.jpg

dsc_1043.jpg

dsc_1062.jpg

Komentarze

  1. sihaja

    kolejka była ciekawa:)
    Ale okazało się, że w Polsce na liście byłam, a po zarejestrowaniu tutaj mieli mnie tam wykreślić. Jeszcze by się okazało, że mnie nie zapisali i głosować bym nie mogła. W sumie to dobrze że nie stałam w tej kolejce.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz