3 dni

i do domu. Już się doczekać nie mogę. Jednak 6 miesięcy nieobecności to dla mnie za długo. A te ostatnie dni tak mi się jakoś dłużą. Mam nadzieję, że w pracy dostanę coś ciekawego do roboty, to czas mi przynajmniej szybko zleci.
Prezenty kupione – mogę jechać :-)
Odnośnie prezentów…postanowiliśmy sobie kupić telefony. Wybrałam sobie Nokie E65. Niestety radość moja trwała krótko, okazało się, że telefon ma luźną klapkę. Niby drobiazg, ale wkurza mnie strasznie, a przy włączonej wibracji brzęczy…brrrrr…
Poszłam dzisiaj do sklepu, tłumacze co i jak, i uffff wymienią mi. Ale Mysza musi przyjść, bo telefon jest na niego. Także jutro się okaże, czy rzeczywiście dostanę nowy.

W piątek byliśmy na Christmas Party… u szefa w mieszkaniu. Nie chciało mi się iść, ale ciekawość mnie zżerała ;-)
I nie żałuję. Szampan się lał i to dosłownie, jadłam coś, co wolę nie wiedzieć co to było, ale było dobre :-) Pogadałam, pośmiałam się i wróciłam padnięta do domu.
No i od wtorku mamy nowego pracownika. Już nie będę najnowsza :-)

Komentarze

  1. aanova

    Ja tam w Polsce ostatnio byłam rok temu… Ale już niedługo pojadę odwiedzić stare śmieci…
    Tylko co nam przyszło do głowy, żeby sie tam pakować w zimę, zamiast latem, gdy pogoda jest znacznie lepsza niż tu?!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz