25 lat minęło

U mnie nic nowego się nie dzieje. Jedynie tylko, że jakiś czas temu minęło ćwierć wieku jak żyje na tym świecie. Nie szykowałam żadnej imprezy, nie spodziewałam się żadnych prezentów. A tu…niespodzianka. Przyjechałam z pracy i czekał na mnie obiad…mniam…mniam. Zjadłam i poszłam się wylegiwać w wannie. Przychodzę do pokoju, a tu współlokatorzy na mnie czekają z winem. Za chwile wchodzi Bartek z tortem, na którym nawet świeczka była (25 by się nie zmieściło). I prezenty dostałam. Nie spodziewałam się takiej niespodzianki, przeżywałam to jeszcze kilka dni. Tym bardziej, że im bliżej było moich urodzin, tym humor mi się pogarszał. Jakoś mało optymistycznie nastrajał mnie ten dzień (chyba dlatego, że tak daleko od znajomych). No i wiedziałam, że Zuśka nie wpadnie do mnie z Piccolo. Ale na szczęście miło wspominam ten dzień.
W dniu swoich urodzin zmieniłam też pracę. Dalej pracuję fizycznie. Ale dzięki temu doświadczeniu doceniam swój dyplom magistra. Bo nie zniosłabym myśli, że muszę tak pracować przez najbliższe 40 lat. A tak mam szanse popracować kiedyś umysłowo.
Teraz dostałam taki oto wózeczek:

Do tego jeszcze skaner kodów kreskowych i jeżdżę 8 godz między takimi półkami:

         

i zbieram produkty do poszczególnych zamówień.

Super praca, można zakwasów dostać. Ale może już niedługo, kwestia znalezienia mieszkania w Londynie. Wtedy zacznie się od nowa poszukiwanie pracy.

Dodaj komentarz