Monthly Archives: December 2015

Torba Morini

Uwielbiam torebki, najlepiej takie pojemne z miękkiego materiału i z dużą ilością kieszeni. A bycie mamą to okazja do kupienia kolejnej. Nieważne że to będzie torba na pieluchy.

Niestety okazuje się, że większość tych toreb wygląda jak torby na pieluchy. Może i pakowane, ale żadna nie wpadła mi w oko. Tzn znalazłam kilka egzemplarzy godnych zainteresowania, ale nie zamierzam wydawać £200 na torebkę, która prawdopodobnie zostanie w niedługim czasie umazana jakimś jedzeniem, albo będzie miała styczność z piaskownicą.

I tak szukając trafiłam na kilka dobrych recenzji toreb Morini. Skusiłam się na MarieMont granatową. Jasna bardziej wpadła mi w oko, ale wygrała strona praktyczna.

Torba w rzeczywistości okazała się jakaś taka duża. Znałam jej wymiary przed kupnem, ale na ramieniu to tak inaczej niż na zdjęciu. Ma dużo kieszeni i faktycznie jest pojemna. Może jak przyjdzie mi nosić w niej pieluchy, zabawki, mleko plus moje rzeczy to będzie w sam raz:) Na codzień chwilowo jej nie noszę, ale na wyjazdy jako torba podręczna będzie idealna.

I tu na początku chciałam pochwalić obsługę klienta, ale się rozmyśliłam:)
Złożyłam zamówienie i okazało się, że nie ma opcji płacenia kartą. Napisałam do nich maila i niespodziewanie dostałam odpowiedź w ten sam dzień, że opcja PayPal już dodana. Woow super. Ale o torbie zapomniałam. Po kilku dniach znowu dostaję maila z pytaniem czy nadal jestem zainteresowana kupnem torby, bo moje zamówienie jest już przygotowane. I że dostanę gratis jakieś akcesoria za wskazanie braku płatności. Zaskoczenie – nie spodziewałam się tego po polskiej firmie:) To jasne że biorę torbę:) I od tego momentu czekałam jakieś dwa tygodnie żeby mi ją wysłali (kompletowali zamówienie). A przecież wszystko podobno było już przygotowane.

A jak już do mnie doszła i zobaczyłam jak jest zapakowana to nie wiedziałam czy mam płakać czy się śmiać:) To się nazywa profesjonalne pakowanie:) Nawet nie włożyli torby w worek ochronny. Zastanawiam się tylko, czy te za 800zł też tak pakują.

IMG_2636

Brytyjski paszport dla dziecka

Dziecko urodzone w UK mając polskich rodziców także może mieć brytyjski paszport. Jedyny warunek to trzeba tu pracować przynajmniej 5 lat. Jeśli rodzice nie są małżeństwem to jedynie matka może się starać o wydanie paszportu i to ona musi udokumentować te 5 lat pracy. Jeśli zaś są małżeństwem to wniosek może także wypełnić ojciec (i w tym wypadku matka nie musi nawet pracować).

Co jest potrzebne?
1. Formularz, który można pobrać na poczcie albo wypełnić online na stronie www.gov.uk i wydrukować. Wypełniając go w necie, będzie można zapłacić za paszport kartą (£46).
Jedno co mnie zdziwiło, to proszą także o podanie danych dziadków z obu stron (imię, nazwisko, data i miejsce urodzenia, a także data ślubu).

2. Pełny akt urodzenia dziecka.

3. Dwa zdjęcia. Można zrobić samemu w domu, gdyż nie ma dużych wymagań. Dziecko poniżej roku nie musi mieć nawet otwartych oczu.

4. Potrzebna jest też osoba z brytyjskim paszportem, mieszkająca w UK, która poświadczy że zna rodzica podpisującego formularz przez minimum 2 lata. Dodatkowo osoba ta musi wykonywać jeden z zawodów z podanej listy. Formularz o paszport zawiera sekcję, gdzie osoba ta musi podać swoje nazwisko, adres do pracy, numer paszportu, zawód i ile lat nas zna. Dodatkowo na zdjęciu musi napisać, że dziecko na zdjęciu to faktycznie jest nasze (konkretna regułka dostępna na stronie tutaj).
*** I jak się okazuje podanie takiej osoby to nie czysta formalność, bo ją sprawdzają. Przychodzi do niej osobny formularz, w którym ma podać kilka naszych danych i potwierdzić że rzeczywiście wcześniej to był jego podpis. Sprawdzają też jej paszport.

5. Dokumenty potwierdzające nasze zatrudnienie, czyli pięć ostatnich P60. Potem poproszono mnie o dosłanie jeszcze WRS, czyli potwierdzenia rejestracji w Home Office przed rokiem 2011. Pamiętam, że nie chciałam się rejestrować, bo szkoda mi było zapłacić £90. Na szczęście w pewnym momencie firma, w której wtedy pracowałam, wszystkich zarejestrowała. Uff:)

6. Paszporty rodziców.

Wszystkie dokumenty muszą być oryginalne.

Zastanawiałam się też nad wyrobieniem polskiego paszportu. Ale jak przeczytałam te wszystkie wymagania to mi się odechciało. Najpierw trzeba wpisać angielski akt urodzenia do polskich ksiąg stanu cywilnego. Można to zrobić w Polsce przez kogoś znajomego lub w polskim konsulacie (oczywiście trzeba się stawić osobiście). Potem pesel, który chyba się dostaje jak masz polski meldunek. Potem należy się umówić na spotkanie do ambasady (oboje z dzieckiem), gdzie wypełniamy wniosek. Paszport też trzeba odebrać osobiście. To tak w skrócie – przy takim procesie mogłam coś pominąć.

Także nasze dziecko jeśli zechce samo sobie wyrobi polski paszport:)

Na brytyjski czekaliśmy przeszło 6 tygodni. Paszport jest i można kupować bilety na święta:)