Monthly Archives: June 2015

Walka z hormonami

Do tej pory jakoś obyło się bez płaczu, krzyków i huśtawek nastroju. Ale ostatnie dwa tygodnie to jakby mnie podwójnie trzasnęło. Wszystko jest na nie. Nie chce mi się książki czytać, ani filmów oglądać; spacer też z przymusu, zakupy też nie. Nawet płakać mi się nie chce:) Nie wysypiam się ostatnio. Nie mogę zasnąć, mam jakieś dziwne sny o słoniach pożerających małe zwierzątka, albo skaczących z balkonu:) Z jedzeniem też nie najlepiej, bo sama nie wiem na co mam ochotę. Najchętniej jadłabym tylko czereśnie i truskawki.

A w tym tygodniu jednego dnia wstałam i miałam ochotę komuś przywalić. Dobrze, że sama w domu byłam, to nie polała się krew:) Już dawno tak mnie nie nosiło. Zabrałam się za sprzątanie, pranie i pieczenie. Jeszcze znalazłam czas na zrobienie porządnego obiadu i przerwę na kawę. Dzięki temu mam przynajmniej posprzątane mieszkanie, wszystko poprane i dwa ciasta do kawy (jedno truskawkowe, które wyszło pyszne – potem wrzucę przepis). I powiem szczerze, że nastrój od razu mi się poprawił. I mam nadzieję, że zostanie już tak na dłużej, bo sama z sobą nie mogłam już wytrzymać:)

Wkręciłam się znowu w serial Homeland. Początek drugiego sezonu mnie znudził i przestałam oglądać, ale teraz dałam mu drugą szansę i nie mogę się oderwać.

Dajcie znać jak polecacie jakieś inne seriale.

I gdyby nie zmiana planów to jutro byłby nasz ślub. I walczyłabym dziś nie z hormonami, a ze strachem przed zaobrączkowaniem:)

San Francisco – wycieczka rowerowa przez Golden Gate Bridge

Ostatnio jak robiłam drobne przeróbki na blogu przejrzałam kilka starych postów i tak jakoś wzięło mnie na wspomnienia. Nie raz traciłam wiarę w tego bloga, ale teraz stwierdzam że fajnie mieć takie miejsce, gdzie można sobie przypomnieć te wszystkie zakątki, w których się było.

I tak przeglądając wycieczkę do USA, przypomniałam sobie o zaległym wpisie z San Francisco. Wieki temu to było, ale to był jeden z fajniejszych dni tam spędzonych.

Chcieliśmy się przejść przez most Golden Gate, ale że to było kawałek od naszego hotelu, postanowiliśmy wypożyczyć rowery. Pogoda była ładna, więc szkoda było tłuc się autobusem. I dobrze, bo widoki były piękne, a trasa prowadziła głównie nabrzeżem. Łącznie wyszło jakieś 25km, czyli nie tak dużo. Jednak wiatr i nie własne rowery dały nam trochę w kość.
Mimo wszystko, odwiedzającym San Francisco polecam taki wypad.

To nasza trasa rowerowa. Początek to punkt wypożyczania rowerów. Nasz hotel był bardziej w centrum miasta, jakieś 20 minut piechotą od nabrzeża.
mapa-rowery

Tak, to ja na początku trasy (jeszcze w wersji chudszej i bardziej mobilnej:)).
1-DSCF0380

Było z górki i pod górkę. Tutaj rower nie dawał rady, musiałam zejść i mu pomóc:)
2-DSCF0383

Widok na Alcatraz
3-DSCF0388

Trochę płaskiego terenu – czas na przerwę i sesję fotograficzną. Wydawało się, że most już niedaleko.
4-DSC_1209

4b-DSCF0402

Kolejny wjazd pod górkę a stamtąd widok na miasto. Tymi uliczkami śmigaliśmy. A wszystko wydawało się, że jest tak blisko.
5-DSCF0415

A to moje ulubione zdjęcie. Jedno z lepszych miejsc na ciekawe ujęcie całego mostu.
6-DSCF0423

Kolejna przerwa na sesję.
7-DSC_1237

Tadaaam… I udało się dobić do celu. Teraz tylko przejazd przez most, kilka fotek i powrót do hotelu.
8-DSCF0443

I tu też ja:) Niestety nie było sposobu uchwycić mostu w całej jego wysokiej okazałości. Z bliska to on strasznie gigantyczny jest.
9-DSCF0442

Widok na San Francisco z mostu.
10-DSCF0433

I już prawie prawie dobijamy na drugi koniec mostu.
11-DSCF0457

Ujęcie z drugiej strony. Po drugiej stronie nic ciekawego nie było. Niezabudowany teren z parkingiem, czyli kolejne miejsce na zrobienie zdjęć z innej perspektywy.
12-DSCF0459

Potem to już fruuu z górki do centrum miasta.

W ostatni dzień pobytu w San Francisco pojechaliśmy tam jeszcze raz, ale tym razem “zwiedzającym” autobusem. I nie ma co porównywać. Wycieczka rowerowa była znacznie ciekawsza.

Planowanie wyprawki dla dziecka

Przez ostatnie tygodnie zastanawiałam się, jak tu skompletować wyprawkę dla malucha i nie zbankrutować albo nie zostać ze stosem nieużywanych rzeczy. Najtrudniej to chyba jest z pierwszym dzieckiem, bo nie mam zielonego pojęcia jak takie maleństwo funkcjonuje, czego tak naprawdę będzie potrzebować i czego ja będę potrzebować, żeby ułatwić sobie życie. No i skąd mam wiedzieć jak duże się urodzi?

Ile znajomych, tyle podpowiedzi. Jedni coś polecają, inni mówią, że to strata kasy. Jedni żeby kupić nowe, inni żeby pożyczyć. I bądź tu mądrym:)

Z tych wszystkich rad najbardziej pomocny okazał się post na blogu mamygadzety.pl – Jak skompletować wyprawkę dla dziecka?. Na jego podstawie stworzyłam sobie własną listę, której zamierzam się trzymać.

Całą listę z podziałem na kategorie zrobiłam w aplikacji Trello (super do planowania, tworzenia list i ogólnie organizacji zadań).

A oto moja minimalistyczna wyprawka dla malucha:

UBRANKA
– body z długim rękawem (po 6 sztuk w rozmiarze mniejszym i większym)
– body z krótkim rękawem (po 3 sztuki)
– pajace – dla mnie to śpiochy z długim rękawem i nogawkami (po 6 sztuk)
– skarpetki (5 par)
– bawełniane czapeczki (2 sztuki)
– rękawiczki niedrapki (1 para)
– spodenki (4 sztuki)
– jesienny kombinezon na spacery

KARMIENIE
– butelka 250ml (1 szt)
– podgrzewacz do butelek (tańszy i mniejszy niż mikrofala, której nie posiadamy)
– laktator (nad tym się jeszcze zastanawiam, bo sama nie wiem czy się przyda)
– pieluchy tetrowe (5 szt mniejszych i 3 szt większe)

PRZEWIJANIE
– przewijak (taki kładziony na łóżeczko, bo na inny nie mamy miejsca)
– pokrowiec na przewijak
– woreczki na zużyte pieluchy (choć jednak stanęło, że kupimy ten niezbędny gadżet do pożerania pieluch:) – Tommee Tippee Hygiene Plus)
– mokre chusteczki
– posypka
– krem na odparzenia
– pieluchy jednorazowe

KĄPANIE
– wanienka
– ręcznik z kapturem (2 szt)
– kosmetyki do/po kąpieli (ciągle się zastanawiam, które będą najlepsze)
– gaziki i sól fizjologiczna (do przemywania oczu i uszu)
– Octenisept (środek do dezynfekcji) do przemywania pępka
– zestaw higieniczny (szczotka do włosów, nożyczki, gruszka do czyszczenia nosa itp)
– termometr do wody

SPANIE
– łóżeczko + materac
– prześcieradło (2 szt)
– nieprzemakalny podkład pod prześcieradło
– ochraniacze na boki łóżeczka
– kocyk
– otulacz
– śpiworek (2 TOG)
– smoczek (2 szt)

SPACERY / PODRÓŻE
– wózek
– fotelik samochodowy
– przenośna mata do przewijania

Zdaję sobie sprawę, że wyjdziemy poza listę, ale przynajmniej mamy narzucony jakiś kierunek zakupów. Nie zamierzamy też kupować od razu bujaczka, maty do zabawy, czy innych gadżetów. Zrezygnowaliśmy też z kosza mojżesza, czy przenośnej kołyski. Zamiast tego użyjemy gondoli z wózka. Na szczęście mamy mało miejsca w mieszkaniu i nie możemy sobie pozwolić na jego zagracenie:)

To prawie jak kupowanie kota w worku, dlatego chętnie przyjmę wszelkie rady doświadczonych mam, co dodać lub co skreślić z listy.