Monthly Archives: April 2015

I połowa za nami

A jeszcze pamiętam 6 tydzień, kiedy nie mogłam się doczekać pierwszego usg (w 12 tygodniu). Miałam wrażenie, że cała wieczność przede mną:)

A teraz już jesteśmy po drugim i podobno ostatnim usg. Wszystko jest w porządku, serducho jest silne, wszystkie wymiary w normie. Niedługo się okaże, czy kopnięcie też ma silne:) No i to chłopiec!

Wszyscy naokoło mi mówili, że będzie chłopiec. Choć nie wiem skąd można mieć takie przeczucia, zwłaszcza że ja żadnych nie miałam. Zdawałam sobie sprawę, że wpływu na płeć nie mam, ale mimo wszystko było dziwne uczucie kiedy usłyszałam, że to chłopak. A wszystko przez to, że całe życie “planowałam” sobie że będę mieć jedno dziecko i to dziewczynkę:) Noo… ślub też planowałam w tym roku; i na pewno nie miałam w planach mieszkać za granicą. W wyuczonym zawodzie też nie pracuje:) Ale w żadnym wypadku nie uważam, że życie potoczyło mi się źle. Po prostu nie ma co planować za bardzo:)

A dwóch facetów w domu to będzie raj. Będę rodzynką i będą koło mnie skakać:P Taaak to jest mój kolejny plan:)

A w pracy mnie wkurzyli. Jednak zabrali mi kase z wypłaty za to chorowanie.

Bycie ciężarówką jednak nic nie zmienia. Dalej jest tylko 10 dni płatne 100%, a po tym już tylko £88 tygodniowo. I nieważne, czy ciąża zagrożona czy nie. Jedyne co, to nie mogą nic mi zrobić jeśli za dużo choruje. Bo tak normalnie to dostajesz ostrzeżenia za zbyt częste chorowanie, co może prowadzić do zwolnienia. Ale czy faktycznie można kogoś zwolnić za chorowanie, to nie mam pojęcia.

A tak poza tym to u mnie po staremu: pracuje i śpie. Czekałam z utęsknieniem na drugi trymestr, bo czytałam że tryska się energią. Ale niestety nie w moim przypadku. Po pracy wracam jak zombi i przesypiam większość wolnego czasu. Oby synek po mnie miał spanie:P

Chorobowe w UK

Do tej pory jakoś miałam to szczęście, że nie myślałam jak tak naprawdę działa ten cały system ze zwolnieniami chorobowymi. Wiadomo było, że jest 8 dni w roku, kiedy mogę zachorować i nie przynosić zaświadczenia od lekarza, a do tego zapłacą mi 100%. Tzn jeśli chorujesz za jednym razem do 7 dni, to zwolnienia nie potrzebujesz. Ale po tym czasie trzeba się udać do lekarza.

Po wykorzystaniu tych 8 dni płatność już niestety nie jest 100%. Już nawet nie liczy się w procentach, ale dostajesz stałą kwotę około £88 tygodniowo!!! £350 miesięcznie!!! Aż nie wiem co powiedzieć:) Zastanawia mnie jak z tego można przeżyć miesiąc.

Są firmy które dają więcej niż 8 dni. Są też takie, co nie zawracają sobie tym głowy i jeśli chorujesz rozsądnie, to nawet jak przekroczysz limit to i tak ci zapłacą całość.

Do tej pory myślałam też, że te dni rozliczane są w roku kalendarzowym. Jak się wczoraj okazało nie w mojej firmie, gdzie liczą z ostatnich 12 miesięcy. I nie ma że ci się zresetują po tym czasie. Dopiero każdy kolejny miesiąc uwalnia dni z tych pierwszych miesięcy.

Także kilka dni chorowania w poprzednim roku, do tego w tym roku już zostałam parę dni w domu i wypłata uszczuplona…grrr. Pytanie miałam jedno – jak to się ma do ciąży, kiedy większe są szanse na chorowanie. Ale chyba jestem pierwszą ciężarówką, która o to zapytała, bo pani z HR (kadr) musi obgadać to z górą. I niby ciąża to wyjątek, to się okaże jak to działa. A jak to z ciąża zagrożoną by było, kiedy nie można pracować? Też by płacili 350 funtów? A może jest tu ktoś bardziej poinformowany?

I po świętach

Kolejne święta za nami, to teraz tylko oby do września:) W tym roku chętnie lato przeskocze.

Święta zleciały dość spokojnie, głównie to spałam i nic nie robiłam. A no i jadłam, ale chyba pierwszy raz nie chodziłam obżarta. Nadmiar jedzenia poprostu nie wchodził.

Sam lot też obył się bez żadnych niespodzianek. I naprawdę nie wiem o co tyle krzyku, że w ciąży nie można latać. Gorzej chyba znoszę jazdę samochodem. Jedynie nie byłam pewna, czy te bramki/skanery na lotniskach są w jakiś sposób szkodliwe, więc poprosiłam, czy mogę przez nie nie przechodzić. Ani w Londynie, ani w Berlinie nie było problemu. Poobmacywali mnie tylko trochę:) W każdym razie nie zostałam zatrzymana za przemycanie arbuza:P

Co do arbuzów to chyba się skuszę na taką koszulkę:) http://minepinebaby.com/en/t-shirt/17-przemytniczka-arbuzow-model-boyfriend.html

Urlop był i się zmył i trzeba było wracać do pracy. A teraz siedzę, czekam na 17:30 i myślę, że jednak kobiety w Polsce mają fajnie, że mogą iść na zwolnienie z powodu ciąży.