Monthly Archives: April 2014

Komunikacja miejska i samoloty

Komunikacja miejsca w czwartek mnie dobiła. Niestety rower po jakiś 20 latach zaczyna się sypać, i tym razem naderwał się błotnik i leży sobie na kole.
Zmuszona jestem korzystać z metra. Co teoretycznie nie jest złe bo mogę ponosić swoją nową czerwoną torebkę:) Ostatnio mam słabość do czerwonych dodatków. Ubrać się na czerwono mam opory, ale mam czerwony portfel, torebkę, etui na telefon, rękawiczki. Tzn z ciuchów marzy mi się czerwony płaszcz, ale zawsze wygrywa czarny, bo do wszystkie pasuje. Teraz to raczej go sobie odpuszczę bo będzie się zlewał z torebką:)

No ale do rzeczy…
Droga do pracy zajęła mi prawie 2h, co rowerem zajmuje ok 25min.
Metro się popsuło na jednej ze stacji, co spowodowało straszne opóźnienia, a konkretnie zatrzymali prawie ruch. Poczłapałam na inną linię, przejechałam kilka stacji, spacerkiem przeszłam na inną stację, żeby znowu zmienić linie. Tam się okazało, że mają “dzień monitorujący wychodzących pasażerów” i wejście na stacje zamknięte do 9:30. No więc czekałam parę minut. I już prosto do pracy,

W pracy musiałam zostać dłużej, chociaż wyganiali mnie do domu, mówiąc że to nie moja wina, że metro nawaliło. Podoba mi się takie podejście:) No ale okres próbny zobowiązuje jednak.

A w drodze powrotnej zamiast iść na piechotę z metra to śmignęłam na autobus. Czekałam prawie pół godziny, żeby jeden z dwóch mi przyjechał. A miał niby być za 2-5min. Na piechotę byłabym szybciej. Także w czwartek wieczór byłam jak bomba zegarowa. Jakby ktoś mnie zaczepił to chyba bym się na niego rzuciła:)

Odwyk od sudafedu nadal trwa. Są gorsze dni, ale ogólnie to jakby nos się leczył i rzadziej zatyka. Jako zamiennik używam wody morskiej i stos maści regenerujących. Ale już chyba 3 noc cała przespana…sukces:)

W poprzedni weekend pojechaliśmy w okolice lotniska Heathrow porobić zdjęcia samolotom:) Znaleźliśmy kilka miejsc, gdzie albo lądują albo startują. Tutaj podchodzą do lądowania. Nie mam pojęcia jak można mieszkać w tamtej okolicy. Bo to raczej nie jest możliwe przyzwyczajenie się do takiego hałasu.

DSC_3524

DSC_3595

DSC_3543

Anonimowa psikoholiczka

Zatoki. Laryngolog. Wymazy. Tomografia. Alergia. Płukanki. 5 typów tabletek na alergie. I nic.

Zatkany nos – moja zmora. Zaczęło się od przeziębienia, skończyło…hmm jeszcze się nie skończyło…ale sudafed czy otrivin stał się moim ratunkiem. A raczej betonowym kołem ratunkowym:) Psik, psik.

Wiecie, że można się uzależnić od kropli do nosa??? Ja nie wiedziałam w sumie do dzisiaj. Myślałam sobie, eee tam krew mi nie leci, co mi może być. Ale dzisiaj sobie poguglałam i oooo matkoooo. Te specyfiki niezłe spustoszenie sieją w nosie.

Nazywam się Dziubiszka i jestem anonimową psikoholiczką:)

Odwyk!!!

No bo tak myślałam i myślałam nad tym. Zatoki wykluczone. Jeśli to alergia, to jakieś tabletki by pomogły choć trochę, a tu lipa. Zatyka w dzień, w nocy, zimą i latem, w domu, na dworze – nie mogę znaleźć zależności.

Nie wiem jak ja to przeżyje, ale jak się nie będę odzywać, znaczy że się udusiłam:)

Przepis na bułki orkiszowe

W sumie to nie wiem, czemu nie dodałam tego przepisu od razu.

Składniki
– 3 szklanki mąki orkiszowej
– 1 łyżeczka suchych drożdży
– 1 i 1/4 szklanki ciepłego mleka
– 2 łyżki miodu
– 2 łyżeczki soli (dałam 1)
– 2-3 łyżki oliwy
– kubek suszonych owoców (albo na oko)

Wszystkie składniki ze sobą mieszamy. Ciasto odstawiamy na 30min do wyrośnięcia (przykryć je folią).

Formować bułki. W programie, z którego pochodzi przepis, wyszło im 10 bułek. Każda podobno po 130kcal.

Bułki odstawić na 30min do wyrośnięcia.

Piec 30min w 180st. Ja piekłam krócej – jakieś 20min. Musiałam wyciągać, bo już się za mocno przyrumieniły.

Bułki pyszne same jako drugie śniadanie, z kawą/herbatą. Można je zamrozić.
Smacznego!

bulki-orkiszowe