Monthly Archives: August 2013

San Francisco – część 2

San Francisco – miasto bezdomnych. Wszędzie ich pełno. Przypominają zombi.
Oprócz tego, miasto jak miasto. Przypominało mi trochę Londyn, tylko most mamy ładniejszy:)
To było chyba najdroższe miasto, przynajmniej jeśli chodzi o hotel. Zatrzymaliśmy się w hotelu “The Mosser“. Super lokalizacja, blisko Union Square (nazywanego sercem San Francisco), jakieś 20min piechotą do nabrzeża. Hotel czysty, z miłą obsługą. Jedna wada – malutkie pokoje. Nie dość, że był to najdroższy nasz hotel to jeszcze najmniejszy pokój. W pokoju było tylko łóżko, szafka nocna i zlew. Dołożyć do tego walizki i nie było jak przejść. Mieliśmy pokój z łazienką, ale były też do wyboru bez (współdzielona na korytarzu). Widoku z okna nie było, tzn na inne okno:) Za to co rano za darmo była herbata, kawa i muffinki.

Wszyscy mi mówili, że to piękne miasto. Owszem nabrzeże ma swój urok, ale w centrum nie znalazłam nic pięknego. Widocznie nie odkryło przede mną tej swojej duszy:) Ale z perspektywy czasu całkiem miło wspominam te 5 dni. Jakiś sentyment pozostał. Za to mieli tam najlepsze śniadania. W Mo’z Cafe byliśmy najcześciej i polecam, a zwłaszcza kanapke BLT:) Kawe też mieli dobrą, ale podawali ją w kuflach!

IMG_1106

Co do kawy, to brakowało mi kawy podanej w filiżance. Wszędzie była w papierowych kubkach, albo w zwykłych dużych kubkach. Wiem, może złe miejsca wybieraliśmy:)

I kilka zdjęć
DSC_2099

DSC_1305

DSC_1299

DSCF0332

DSC_2124

DSC_2067

DSC_2064

DSC_2020

DSC_2048

DSC_1859

Pier 39, z którego odpływały statki do Alcatraz.
DSC_2053

Kawiarnia, gdzie kręcili “Ojca Chrzestnego”
DSC_1331

Menu w Mo’z Cafe
IMG_1087

Cable car, czyli tramwaj liniowy. Jedna z atrakcji miasta. Polecam przejażdżke jak się ściemnia z nabrzeża w kierunku centrum. Najlepsze widoki są, jak się stoi na samym końcu.
DSC_2010

DSC_2094

DSC_2193

I na koniec popołudnie na Union Square. Każde miejsce dobre, żeby potańczyć:)

A w następnym odcinku wypad rowerami przez most Golden Gate.

Wodny potwór

Jestem w trakcie wybierania zdjęć do następnego wpisu z wakacji, ale przez te setki zdjęć trochę opornie mi to idzie.
Dlatego w międzyczasie pokaże Wam ślicznego, kochanego, puchatego wodnego potworka. W czerwcu 7-tygodniowy owczarek niemiecki o imieniu Izis zagościł w domu rodziców. Uwielbia wode, twaróg i kwiatki mamy:)

Czerwiec
Jedno z pierwszych zdjęć. Udaje, że jest grzecznym psiakiem:)
IMG_2620

Tradycyjne kości do czyszczenia zębów nie starczały. Zwykła szczoteczka tak szybko się nie zjada.
DSC_2221

Jedyna piszcząca zabawka, która przetrwała dłużej niż godzine.
DSC_1897

Nawet najbardziej piszcząca zabawka kiedyś się nudzi… Pierwsze kroki do wielkiej przyjaźni.
DSC_2208

Leceeee bo chceeeee…
DSC_1846

A tu piękne łapki
DSC_2035

Lipiec
Lipiec to miesiąc wielkiego odkrycia – woda nie jest tylko do picia:)
Najpierw było wiaderko
DSC_2286

Wiaderko okazało się za małe. Trzeba było wykombinować coś większego.
DSC_2365

DSC_2371

Kąpiel w wannie to jednak nie to samo co prysznic
DSC_2432

DSC_2430

Oprócz wody lubi też kopać. Ma nawet własną “piaskownice”:)
DSC_2299

Sierpień
Kolejny miesiąc. Chciałoby się napisać im starsza tym mądrzejsza:)
Psia wanna okazała się już za mała. Ale prysznic też niczego sobie. Jest też basen, a nawet już drugi. Ten pierwszy nie przeżył z nią jednego dnia.
DSC_2576

Potrafi już jako-tako wchodzić na huśtawke. Ta nowa umiejętność chyba ją bardzo ucieszyła:)
DSC_2651

Trzeba się napracować, żeby zdobyć tego prawdziwego przyjaciela. Ale to jedyny kot, który nie ucieka, a czasem nawet i ją pogoni:)
DSC_2674

DSC_2677

Na dzisiaj to tyle. Ale już niedługo zapewne pojawi się kolejna porcja fotek.