Monthly Archives: March 2013

Doczekałam się…

storczyk
Były prośby, groźby i nic. Dobrze że cierpliwa byłam bo kwiatek wylądowałby na śmietniku:)
Czekałam i czekałam kilka miesięcy. Wypuścił tylko w trzech miejscach małe liście. Na urodziny mnie olał, ale za to zobaczyłam kwiatka na dzień kobiet:) Teraz czekam na następne.
Mój pierwszy storczyk i przeżył (pisałam, że kaktusa ususzyłam?:)) …tfu tfu. Jestem z siebie dumna:) Nie dość że wypuścił kwiatki, to jeszzcze mi sie rozmnożył. Bo podobno te małe liście na górze to małe storczyki.

Oprócz nowego kwiatka to nic się nie zmieniło u mnie. No może to, że rozpoczęłam przygotowania przedwiosenne. Byłam na zumbie. Niestety potem musiałam zrobić przerwe, bo za bardzo przykładałam się do ćwiczeń i zakwasy mnie dorwały. A dzisiaj poszliśmy się przebiec. Może jakieś pół godziny, niedaleko, ale serio, myślałam że umre. Normalnie płuca mnie bolały:) Biedne nie przyzwyczajone do takiej ilości tlenu. W domu poprostu padłam na podłoge i leżałam skupiając się na oddychaniu:) Co oznacza, że jest bardzo żle po tej zimie. Będzie cieżko…

Przeczytałam też “Poradnik pozytywnego myślenia”. Nie zrobił na mnie wielkiego wrażenia. Ale film i tak chętnie obejrze. Za to wczoraj zaczęłam i dziś już skończyłam “Jestem nudziarą”. Jakoś tak ten tytuł brzmiał mi swojsko:) Nie mogłam się od niej oderwać. Przynajmniej pomogła mi zapomnieć o wszystkim, łącznie z tym, że w domu coś trzeba robić, żeby jako tako było czysto:) No nic…będzie przecież następny weekend.

Znowu ucichłam

karykaturaSystematyczność nie jest moją mocną stroną. Prawie miesiąc mnie nie było. Przez ten czas znowu zestarzałam się o rok. Sama nie wiem, kiedy ten rok minął. I sama ta myśl mnie dołowała. No ale na następne 10/11 miesięcy mi przeszło:)

W dniu urodzin niestety musiałam iść do pracy. Ale rano dostałam kwiaty, a wieczorem pysznego, czekoladowego torta z jedną świeczką:) W sobote poszliśmy na Wicked. Tyle lat mieszkamy w Londynie, a dopiero teraz się wybraliśmy. Zawsze wolałam wyjście do kina niż na musical. Teraz mam na liście kilka kolejnych musicali do zobaczenia.

Historia Wicked nie do końca mnie urzekła. Ale całe przedstawienie było świetne. Piękna muzyka, stroje, efekty, w skrócie super widowisko.

A wczoraj zamiast siedzieć w pracy to wywiało mnie na konferencję London Web Summit. Już drugi raz wygrałam bilet wstępu. W totka niestety nie mam tyle szczęścia.
Kawa, jedzenie, słodycze, owoce za friko. Zgarnęłam koszulke i słuchawki. Zrobiłam sobie karykature:) Dowiedziałam się w sumie ciekawych rzeczy, więc warto było poświęcić dzień urlopu.

Znacie HapiFork?:) Widelec który kontroluje jak szybko jesz. Podobno wibruje jak za szybko się je. Jest aplikacja na telefon i na kompa, gdzie można monitorować swoje postępy. A film TUTAJ jak ktoś zainteresowany.

Widelec jak widelec, bardziej by mnie interesował ten drugi produkt “Move your body with HAPItrack”. Zwłaszcza, że wiosna gdzieś tam idzie i nie da się więcej zwalać, że się jest tak okazałym przez kilka warstw ubrań:) A nowe, śliczne butki do biegania stoją jeszcze nietknięte.

To znikam poczytać troche. Kupiłam dzisiaj “Poradnik pozytywnego myślenia”. Mam ebooka, jakby ktoś był zainteresowany mogę się podzielić.

A na koniec Wicked…