Monthly Archives: July 2012

Balsam do ust

Ostatnio czytałam same dobre opinie o balsamie do ust “Carmex”.

Poleciałam dzisiaj do sklepu i kupiłam to cudo, które okazało się niewypałem (jak dla mnie). Do zapachu to jeszcze jakoś bym przywykła (taki szpitalny z dodatkiem mięty). Dla mnie to za bardzo jest miętowy, aż tak jakoś szczypie na ustach. W dodatku ten smak – zostawia taki gorzki posmak…miętowy oczywiście.
Na szczęście kosztował grosze, więc jakoś przeboleje, albo będę używać w ramach desperacji.

Tak mnie ten balsam zainspirował, że postanowiłam obok niego dodać te które najbardziej lubię.

4. Nivea – najlepszy z tych wszystkich tańszych balsamów; chwilowo brak go w mojej torebce, ale to dlatego, że mam jakieś 4 inne.

3. L’Occitane – firmę odkryłam jakiś czas temu. To jedyny sklep, w którym mnie szampanem częstują przy wejściu :-) A balsam kupiłam bo ma takie śliczne pudełeczko…niestety mało wygodne. Palcem trzeba nabierać, a niestety balsam jest trochę kleisty. Ale dobrze nawilża. Następnym razem poszukam wersji w tubce.

2. Clarins Lip Balm – od pierwszego użycia mi się spodobał. Pierwsza tubka już za mną. Dość gęsty, ale nie klejący. Bardzo dobrze nawilża. No i nadaje ustom lekki połysk. Miałam kupić nowe opakowanie, ale skusiłam się na Carmex. Czyli na dniach już ze mną znowu będzie.

1. Dior Lip Balm – i mój ukochany, najlepszy jaki do tej pory miałam. Zobaczyłam go na półce i od razu wiedziałam, że muszę go mieć. A rodzice byli tacy kochani, że mi go sprezentowali.
Nie wiem, czy mi się uda opisać, jaki to on super jest :-)
Wygląda jak pomadka, ale konsystencja to połączenie kremowego balsamu z błyszczykiem. Nie klei się, bardzo dobrze nawilża i dość długo się trzyma. Do tego nabłyszcza, ale bez żadnych święcących drobinek. Nie smakuje i nie pachnie. Są 3 odcienie do wyboru; ja mam 002 Crystal Pink.

Nie wiem, czy pisałam, ale jestem maniaczką kupowania nowości (i nie tylko) kosmetycznych. Naprawdę mam niewiele takich, do których wracam (zrobię ich listę i kiedyś wrzucę).
Mogę chodzić w jednych spodniach, ale kilka kremów musi stać na półce :-)

A teraz jeszcze zobaczyłam, że mój dior to edycja limitowana. Co oznacza, że muszę na zapas kupić :-D

Masło orzechowe

Moje dzisiejsze odkrycie – tosty z masłem orzechowym i nutellą…mniamm. U mnie w pracy to dość popularne, a ja dopiero dzisiaj się skusiłam. I przyznaję, że smakuje dobrze. Tak jakby nutella z orzeszkami ziemnymi…z dodatkiem soli :-)

Tak mi to zasmakowało, że niedawno specjalnie po to poszłam do sklepu. I wciągnęłam kolejną porcję. I teraz muszę jakieś pół godz dłużej jeździć na rowerze.

A co do jeżdżenia… Przedwczoraj podczas pedałowania oglądałam strasznie dziwny film – “Skóra, w której żyję” Pedro Almodóvara. Nigdy wcześniej nie widziałam filmów tego reżysera. I zastanawiam się, czy aby napewno chcę jakieś inne zobaczyć :-)

“Skóra, w której żyję” to dramat, thriller. Chirurg plastyczny trzyma w zamknięciu w swoim mieszkaniu kobietę. Na początku myślałam, że przeprowadza na niej jakieś eksperymenty. Nie pomyliłam się, ale jak pokazali, co tak naprawdę jej zrobił, to na serio się zszokowałam. Facet ma niezłą schizę.
Ale i tak film jest dużo lepszy niż “Sala samobójców”

Parking

Nasz “secure” parking stał się nagle “insecure” i to mimo monitoringu.
Wczoraj zauważyliśmy dwa samochody z rozbitą szybą. Nasz na szczęście nie wzbudził tym razem zainteresowania. A stał (jeszcze z innym autem) pomiędzy tymi rozbitymi. Tylko, że my z naszego wyjęliśmy wszystkie rzeczy i otworzyliśmy wszystkie możliwe schowki. Zastanawiamy się, czy napisać liścik dla złodzieja…”Drogi złodzieju. Do tego samochodu już próbowałeś się włamać. Nie fatyguj się, wszystko pozabieraliśmy” :-)

Lato przyszło do Londka. Dzisiaj ma być 30st. Niestety w weekend już tylko 17/19:(

Hackney carnival

Muszę przyznać, że tym razem sobota była dość ciekawa. Po pierwsze nie padało, było ciepło i nawet słonecznie. Zaskoczyło to nas trochę, dlatego rano na szybko musieliśmy coś zaplanować. Stanęło na kawie i lodach w Haagen Dazs, a potem mieliśmy na bieżąco wymyślać.
W drodze na autobus dosłownie weszliśmy w sam środek parady – Hackney Carnival, takie lokalne Rio de Janeiro. Głośna muzyka, kolorowe stroje i śmieszni ludzie – a niektórzy to chyba lustra w domu nie mają :-)

Na kawe i ciacho poszliśmy do lokalnej kawiarenki. Potem zahaczyliśmy o Borough Market, a stamtąd przejażdżka rowerem po centrum Londynu. Chyba pierwszy raz byłam tak blisko jadącego autobusu :-)
Na obiad skoczyliśmy na lokalny market gdzie sprzedają pyszne bratwursty, czyli grilowana kiełbasa w bułce z kiszoną kapustą, keczupem i musztardą…mniammm…

Miały być zdjęcia z karnawału ale to następnym razem.

Płomień Olimpijski Londyn

Dokładnie o godzinie 16:02 pojawił sie na naszej ulicy. Dobrze że się w porę zorientowałam, że to dzisiaj :-) Okno mam z drugiej strony, to nawet nie zobaczyłabym tego tłumu.
A tak proszę co udało mi się nagrać…

Jakieś 3 minuty przed

Pierwsze ujęcie

Potem bieeeeeeeeegłaaaaaam za nim…
I ujęcie drugie…

HA i dostałam flage :-D

Wciskanie kitu

Zastanawiam się ile razy ktoś mi kit wcisnął, żeby chronić swoją d…
Po dzisiejszym dniu uważam, że kłamstwo…no dobra…nie-mówienie-prawdy…to podstawa biznesu :-)
Ktoś coś zrobił nie tak jak trzeba, jedno kliknięcie za dużo i buuum…mała katastrofa. A teraz jak to odkręcić jak nie da się zwalić na kogoś innego? Wcisnąć kit!!! Po pierwsze to nie wiemy kto zawinił (a ci co wiedzą to mają udawać że ich nie ma). Jak to było? Jak cię ktoś przyłapie na gorącym uczynku to mówisz, że to nie ty. A jak cię złapią za rękę to mówisz, że to nie twoja ręka :-) No jakoś to tak szło…
To jak już ustalone, że nie można ustalić kto. To teraz pytanie – a czemu tak się stało? No jak to czemu – wszystkiemu winne komputery. Odpaliły SAME nie ten skrypt co trzeba i jest co jest :-)
A ja z każdym kolejnym dniem się zastanawiam, czy ludzie po tej drugiej stronie naprawdę to kupują? Czy poprostu tak jest wygodniej?

A wiecie co… JUTRO JEST JUŻ PIĄTEK!!! I tylko jakieś 3 tygodnie do urlopu :-D