Monthly Archives: November 2011

Takie tam

Chciałabym być niedźwiedziem, żeby móc przespać zime. W weekend było ciepło – krótki rękaw, lekka kurtka. A dzisiaj już zakładałam cieplejszy płaszcz. Nie lubię zimna.

Do tego w pracy zapierdziel. Rzucają mnie na jeden projekt, a kolejne 4 nade mną wiszą. Wszystkie ważne, wszystkie na wczoraj, na wszystkie potrzebuje więcej czasu niż godzinę. Próbuję wyluzować, bo w końcu nie ja rozdzielam prace. Ale nie wychodzi. Do tego na koniec pracy wylałam na siebie pełną szklankę wody. Teraz wiem, co czują dzieci jak się zesikają w spodnie :-)

Jedna dobra wiadomość (przynajmniej chwilowo) – wynosimy się z Londka. Tak bardzo chcę się stąd wynieść, że najchętniej już bym się pakowała. Ale niestety muszę poczekać do grudnia. A potem się zaczną dojazdy pociągiem, wcześniejsze wstawanie i takie tam. Ale za to będziemy mieli domek z ogródkiem, w spokojnej okolicy. Będę znowu mogła śmigać samochodem no i więcej znajomych. Mam tylko nadzieję, że te zmiany będą na lepsze.

Takie piątki moge mieć co tydzień

Miałam dzisiaj wolne!
Poszliśmy na lody do Haagen Dazs – mmm pychota.
Kupiłam kozaki takie jakie chciałam – do tego była promocja – ok 50% :-D Tym samym zaoszczędziłam kase na coś innego :-P
Mieliśmy długi spacer – zmierzch, kolorowe światełka, dość ciepło, nie padało. Jedyna pora kiedy lubię Londyn to właśnie wieczór, kiedy wszystko jest ładnie oświetlone i nie widać tej szarości.

Przede mną jeszcze całe 2 dni wolnego…

Jestem uzależniona

od kupowania książek i kosmetyków. Walczę z tym :-) Z kosmetykami jest jakoś lepiej, bo starczają na dłużej – udaje mi się pohamować przed kupnem następnego kremu, jak na półce stoją już dwa.
Gorzej z książkami, bo czasem są na jedną noc :-P Nie sprawia mi frajdy czytanie po angielsku (choć powinnam). A książki polskie niestety tylko w księgarniach. Brakuje mi biblioteki – tzn jest jedna na drugim końcu Londynu. Ale planujemy przeprowadzkę, więc tym bardziej nie będę tam zaglądać.

Moja lista książek znowu jest dość długa. Na szczęście idą święta, a ja w przebłyskach byłam nawet grzeczna :-)
Ale i tak mnie kuszą Wichrowe Wzgórza – nie wiem jak to się stało, że jeszcze tego nie czytałam. Zresztą tak samo jak Przeminęło z wiatrem.

Przydałaby się jakaś biblioteka online.