Monthly Archives: May 2010

Jestem wściekła

Jestem wściekła.
Pisałam już, że lodówka nam nie działa?
A pisałam, że od jakiś dwóch tygodni jej nie mamy?
tak…pstryk…i przestała działać. Nieważne, że to niedziela była, że pełno jedzenia w zamrażarce i że sklepy już zamknięte i nikt z agencji nie pracuje.
A pogoda jak na złość postanowiła się poprawić.

Oczywiście był gościu, zobaczył, powiedział, że faktycznie nie działa i że jakiś kompresor trzeba wymienić, ale to w następnym tygodniu (czyli w tym co jest teraz). Wczoraj ktoś zadzwonił i powiedział, że dzisiaj rano przyjdą ją naprawić. I co??? Dupa!!! Przywieźli nam nową lodówkę, ale taka małą, która nijak nie pasuje (mamy taką dużą i to zabudowaną).

W tej agencji ktoś tak namieszał, że od nich chcą nam wymienić lodówkę, ale jednocześnie producent lodówki chce ją naprawić. Niestety ani tu ani tu bez rezulatu.

Uwaga jade:)


Samochód cały, ofiar brak, ja jedynie trochę zestresowana. Ale to może dlatego, że nie miałam gdzie się rozpędzić :-) Wczoraj wypożyczyliśmy samochód i pojechaliśmy na parking pouczyć mnie jeździć po lewej stronie. Tym razem było lepiej – udało mi się zapamiętać, która to lewa strona, no i że w samochodzie jest coś takiego jak biegi (i że po lewej stronie też się ich używa) :-)

Pojeździłam bocznymi drogami, no i po parkingach (gdzie nieświadomi ludzie zostawili swoje autka). Zaliczyłam nawet małe rondo :-)
ALE… zostałam pochwalona przez swojego instruktora :-D

Złość piękności szkodzi…


Hmmm… w sumie to bym się z tym nie zgodziła :-)
Bo jeśli zawsze będę odreagowywać złość spędzając godzinę na bieżni (umierając z przebiegania) to niedługo mogłabym być szczupła i piękna :-D
Problem tylko, że potem trzeba się jeszcze doczołgać do domu, a z tym już było gorzej. Ale za to potem nawet jeść nie miałam siły. I jak się okazało mięśnie próbę wytrzymały i dzisiaj jakoś żyją.

Dzisiaj przerwa a jutro znowu trzeba się wkurzyć :-P

Takie tam

Wszystko sie pieprzy!!! (przepraszam tych wrażliwych za określenie)
Wiosna się uwzięła i ma wszystkich w du… Zimno, pochmurno, zaraz zacznie padać (i gdzie to poranne słońce?). W pracy zimno, bo przecież “wiosna” i ogrzewanie już nie działa. Spać nie mogę, mimo że jestem zmęczona (tylko tak myślę czym, bo rowów przecież nie kopie); śnią mi się jakieś dziwne stwory, z którymi muszę walczyć (aaa to już przynajmniej wiem, czemu taka zmęczona jestem) :-)
Do tego tu coś ciupie, tam coś boli (starość?)… szkoda gadać…

Kurcze kto mi zwinął optymizm i radość życia???