Monthly Archives: March 2010

Reklama

www.polbooks.co.uk

Muszę to napisać, poprostu jestem pod wrażeniem :-) Albo to przez to, że ostatnio miałam złe doświadczenia…
Jeśli ktoś z was zamierza kupić polskie książki, to polecam właśnie polbooks. Zamówienie złożyłam w weekend, a dzisiaj już dostałam przesyłke. Normalnie SZOK!!! :-)
A to całe moje zszokowanie wynika z tego, że pare tygodni temu kupiłam książki z www.ksiazka.co.uk. I czekałam na nie przeszło tydzień. A podobno książki były dostępne w magazynie. Porażka. Wtedy paczka z Polski mi szybciej przyszła :-) No to teraz już wiem, gdzie zamawiać!

No i dzisiaj będę czytać “Zaginiony symbol”

Aaaa… odnośnie Marzycielskiej Poczty, ja już wysłałam kartkę. A Wy??? :-)

Wiosna wiosna wiosna

Nie wiem jak u was, ale do mnie już przyszła wiosna. Szalik, rękawiczki pochowane, w zimowej kurtce coraz bardziej gorąco. Swetra też nie pamiętam kiedy ostatnio nosiłam…juppiiii.

Najchętniej wypuściłabym się na jakieś pole i pobiegała jak wariatka :-) Dzisiaj to nawet nie narzekałam, że praca czeka; humor mniej wisielczy. A wszystko przez słońce!!!

Lunch

Zdecydowanie wole chodzić na lunch z facetami. Przynajmniej zamawiają jakieś normalne jedzenie i w normalnych ilościach :-)
A tak, idziesz na babski lunch i wracasz nadal głodna… Fakt, firma stawia, więc nie ma co marudzić. Ale…:)

Takie poniedziałki lubie:)

Wchodzę dzisiaj do biura, a tu w kuchni światła nie ma. Już się cieszyłam, że nie ma prądu, a tu bęc… komputer działa :-( Śmigam prawie spóźniona na spotkanie, siedzę jak na skazaniu, bo co tydzień prawie to samo. No ale nieważne… Najważniejsze, że po spotkaniu komputer już nie działa :-D Wielkie juuupiii, nie ma prądu. Znaczy o jaka szkoda, taka strata, pracować się nie da!!! No to robimy zrzute na kawe i czekamy (z nadzieją że dłużej to potrwa). No i dzisiaj ktoś mnie lubi tam w prądowni, bo wielka awaria, prądu nie będzie do godziny 19:00 :-) Myślą, myślą i ufff… idziemy do domu. Fakt, że pracować z domu, ale pół dnia minęło, a z domu to jakoś tak zawsze lepiej. To teraz tydzień powinień szybciej zlecieć.

Nie no rewelacja!

Bojler nam padł. Tak poprostu bez uprzedzenia, że mamy się wcześniej wykąpać!!!
Pal licho tam ogrzewanie, w końcu przydadzą się tony tych ciuchów :-) Podobno w zimnym pomieszczeniu się lepiej śpi (powinnam jutro wstać jak nowo narodzona:)) Ale cieeeepła woda!

Właśnie Myszek walczy z bojlerem i grzejnikami (póki się tym interesuje, lepiej nie wnikam, co tam kombinuje). A ja grzeje wodę w garnkach i czajniku…

UPDATE…10 min później…
jeeejjjj… super hiper wielki Myszek naprawił bojler!!! :-) To idę wyplumkać całą ciepłą wodę ;-)

Jakby wiosennie

W sumie już mogę powiedzieć, że dzień był znacznie lepszy. Wyspałam się i to dwa razy :-) Nie padało, a nawet świeciło słońce!!! I co najważniejsze z jadłospisu mogłam dzisiaj wywalić painkillery…jeejjjj

I pogoda była dzisiaj tak wiosenna, że o dziwo aż chciało mi się wyjść z domu :-)