Monthly Archives: October 2009

Coś nowego:)

Hmmm… jeszcze nie wiem czemu ale na razie mam zadziwiająco dobry humor :) puuuk puuuk – odpukać, bo kawał dnia przede mną.
Pomijam chwile wstawania, bo to zawsze mam ochotę wszystkich podusić.
Ale w pracy byłam już 15min wcześniej :-D Spokojnie spacerkiem, bez stresu. Nawet nie padało:)

Humor do tego stopnia jest dobry, że założyłam spódnice :-) Jakaś jedna sztuka się zawieruszyła w mojej szafie. Nie dość że fioletowa (ulubiony kolor), to jeszcze nie wyglądam w niej jak parówka :-D I nie mam pomniejszającego lustra!

A już wiem… może to przez wczoraj. Dorwałam się do singstara i powrzeszczałam i poskakałam troche. Potem przegrałam w tenisa (na wii), więc też skakałam ale ze złości! A potem boks, żeby się do końca dobić (tu przynajmniej wygrałam).
Chyba wysiłek mi dobrze robi:)

Jakoś leci

Oj dawno nic nie pisałam, co niektórzy to już mi to wypominają :-) Może dlatego, że jesień, pochmurno, nic się nie dzieje ciekawego.
No oprócz weekendu… zjazd się udał. Było fajnie i całkiem spokojnie :-) Zucha nie wariowała, (oprócz akcji kiedy przekazałam pozdrowienia tylko Qzio :-) ) Qzio tym bardziej była spokojna (choć był moment że całkiem całkiem się rozkręciła) :-P
Pośpiewałyśmy trochę, a raczej powydzierałyśmy się, Nati przy tym wywijała… myślałam że sąsiedzi z dołu zaraz przyjdą, że im się sufit wali :-D
Zwiedzania nie było, jedynie wieczorny spacer, co i tak było wyczynem :-) W sumie to może i dobrze, bo Zuśkowym tempem to byśmy miesięcy potrzebowały na najgłówniejsze atrakcje Londynu…upsss :-D
Ale za to pojeździła na nartach, poskakała na Małysza:) poboksowała się z Myszą, przegrała w tenisa:) czyli poznała zalety wii :-) Zresztą już do niej takie jedno jedzie!:)

No i teraz szykujemy się do Szkotlandii na kolejny sabacik…

W pracy wszystko ok, ale chwilowo mam strasznie nudną robotę. Dzisiaj dostawałam wścieklizny bo robiłam duperele, która okazała się tak wielką duperelą, że cały dzień nad nią siedziałam…grrrrrrr…

Sto lat…temu:)

Zbliża się sabat czarownic, nie całkiem kompletny ale zawsze coś. Zwłaszcza, że te dwie czarownice zjeżdżają do mnie :-) No i tak mnie wzięło na wspomnienia (hmmm starzeje się???). A że poprzedni tydzień spędziłam w Polsce, więc miałam okazję pogrzebać w swoich skarbach…i wygrzebałam coś takiego…

“Dziś Siwuś kończysz 19 lat
To piękny wiek, rozkwitasz jak kwiat
Dużo za Tobą, lecz więcej przed.
Nowy rok w Twe życie wszedł.
Życzę Ci szczęścia, pogody ducha
Tyle ciepła, ile ma miękka poducha.
Czerp siłę ze słońca, zawsze zanim zajdzie
I niech Cię miłość prawdziwa odnajdzie.
Niech spełni wszystkie oczekiwania
Niech doceni wszelkie Twoje zmagania
Idź pomyślnie przez slalom życia
Nie trać swojego sposobu bycia.
Niech świetny facet Cię dorwie
Niech wir marzeń Cię porwie.
Lecz odwiedzaj czasem ziemię
Czeka tam na Ciebie
…”

No kto czeka? :-)
Choć może lepiej się nie przyznawać publicznie do naszych dawnych odpałów :-)

Aaaaaa i znalazłam też kilka kartek z naszą korespondencją w czasie bardzo przeciekawych lekcji w LO.
Szkoda, że pozbyłam się tak cennej pamiątki, czyli zeszytu od fizyki z powiedzonkami pani Z. :-P