Monthly Archives: February 2009

Nowe mieszkanie

Od soboty już mieszkamy sami, w nowym mieszkaniu :-) Mieszkanie nie jest duże, ale dla dwóch osób wystarczające. Jest tylko zdecydowanie za mało szafek; tyle miejsca jest na ścianach, że mogliby powiesić coś więcej. W dodatku mam za duże talerze, bo szafka nie chce mi się zamknąć :-) A to że w łazience nie ma ani jednego kontaktu to już mnie rozwaliło. I z tego co wiem, nie tylko u nas tak jest. Porażka.
Czekamy jeszcze na szafę, która powinna być już tydzień temu. Ale dzisiaj zawitali do nas sąsiedzi z dołu z pytaniem, czy agencja dostarczyła nam już tą szafę, bo oni mieli dostać stół. Tylko że oni czekają już z 2 miesiące.

2 lata

7 lutego 2007 w jednej torbie przeniosłam swoje życie do Anglii. Dzisiaj właśnie mija 2 lata; moje życie rozrosło się do kilku, a nawet do kilkunastu toreb (okaże się przy przeprowadzce). Pamiętam, jak bałam się kupić telefon na abonament na 18 miesięcy, bo co będzie jak w tym czasie wrócimy do Polski. Teraz wynajmujemy mieszkanie na kolejny rok; moje myśli o tym, że wrócę w ciągu tego roku (a nawet i następnego) gdzieś odfrunęły. Choć nadal mam nadzieję, że wyjadę stąd jak najszybciej. I drugą nadzieję, że jak już wrócę do Polski, to będę umiała się przystosować do tamtejszego życia :-)

Paraliż Londynu

A już myślałam, że w tym roku nie zobaczę śniegu. A tu rano niespodzianka…
Totalna katastrofa… spadło aż z 10cm śniegu, które sparaliżowało całe miasto, prawie Big Bena zasypało. Metra gdzieś się zakopały, autobusy poznikały z ulic, co by nie poniszczyć letnich opon, samochody nagle zaczęły się psuć (dziwne że pomoc drogowa nie utknęła w zaspach). To nawet nie zima stulecia, a katastrofa stulecia :-)
Już tu chciałam biec do tesco, kupić zapas mąki na chleb, bo jak zamkną sklep na tydzień to nawet tynku nie mam.

Ale przez to wszystko polubiłam zimę w mieście, a konkretnie takim, które nie jest na nią przygotowane :-)
NIE POSZŁAM DZISIAJ DO PRACY!!!
No bo jak niby miałam dojechać??? A chciałam, bo nawet poszłam na stację zobaczyć jaka sytuacja. Na szczęście zdążyli zablokować linię metra:)
I wszystko wskazuje na to, że jutro sytuacja będzie podobna :-) Już dostaliśmy maila, że jakby co, to mamy nie ruszać się z domu (żeby przypadkiem nogi nie złamać i nie chcieć odszkodowania :-) ) i pracować zdalnie. Fajnie. Dawno nie miałam takiego długiego weekendu. I wstawać nie będę musiała tak rano.

A tutaj kilka fotek tej powalającej zimy…

dsc_6234

dsc_6241

dsc_6284

dsc_6282

dsc_6283

dsc_6257

dsc_6258

dsc_6261