Monthly Archives: January 2009

Sposób

Chciałam się podzielić odkryciem, nie moim a mojej mamy. Ale wypróbowałam na sobie i nadal żyję :-)
Chodzi o ból gardła… bo w czwartek czułam jakbym kaktusa miała w gardle. W ogóle mnie coś przeziębienie/grypa czy inne cholerstwo dopadło i zaczęło mnie wszystko boleć. Z gardłem poradziłam sobie wyjątkowo szybko… za pomocą płynu do płukania jamy ustnej :-) Trochę piecze jak się płucze gardzioło, ale ja od razu poczułam lekka ulgę, a po jakiś 3 razach już mnie prawie przestało boleć. I dzięki temu nie skorzystałam nawet ze strepsilsa.
No i jak dla mnie smakuje lepiej niż woda z solą. Acha i jeszcze jak się połknie niechcący to też się przeżyje :-)
Gardło jest teraz spoko, jeszcze katar – ale z tym to nawet nie walcze bo i tak sam minie.

Tym sposobem mam przedłużony weekend, bo w piątek postanowiłam nie iść do pracy i przeleżeć w łóżku. No lepiej niż na studiach, bo nawet żadnego zwolnienia nie potrzebuje ;-)

Zawrót głowy

Znowu się przeprowadzamy. To już druga przeprowadzka, nie licząc tej do Londynu. Tym razem będzie znacznie gorzej bo więcej gratów nam się nazbierało.

Dotychczas mieszkaliśmy we trójkę, ale znajomy postanowił wracać do Polski. Musieliśmy więc poszukać mniejszego mieszkania. Myślałam że się zapłaczę, jak zaczęłam liczyć ile nas wszystko wyniesie. Czemu te mieszkania są tu takie drogie??? Mój kuzyn w Grecji, w Salonikach wynajmuje mieszkanie za 230 euro za miesiąc. Pytałam kilka razy dla pewności :-) Do tego jeszcze trzeba doliczyć travelki, a to kolejne 100 funciaków za miesiąc/od osoby. I po tych wszystkich obliczeniach wyszło nam, że taniej jest wynająć droższe mieszkanie, ale bliżej pracy, tak żeby chodzić na piechotę. Tym razem mieliśmy farta, bo za pierwszym razem udało nam się znaleźć.
We wtorek czy w środę w czasie lunchu obejrzeliśmy z 4 mieszkania w jednym bloku. Mieszkania ładne, ale za drogie. W tym samym dniu ten sam gościu zadzwonił, że ma w tym samym budynku, ale tańsze. Po pracy poszliśmy i… mamy mieszkanie :-)
Będziemy chodzić spacerkiem do pracy, a jakby nas lenistwo dopadło to pełno autobusów jeździ w różne strony.
Na początku tak się stresowałam, że takie to drogie, ale teraz już się cieszę, że sie wyprowadzamy. W dodatku obliczyłam sobie, że jakby do ceny jaką teraz płacimy dodać ceny za travelki to nowe mieszkanie wychodzi nas drożej tylko 100 funtów.
Teraz tylko skombinować autko i w lutym wymarsz:)

Trochę angielskiego…

Zawsze sprawdzaj zadanie domowe swojego dziecka:)

image

I wyjaśnienie mamy dla nauczyciela:)

Dear Mrs. Jones,
I wish to clarify that I am not now, nor have I ever been, an exotic dancer.
I work at Home Depot and I told my daughter how hectic it was last week before the blizzard hit. I told her we sold out every single shovel we had, and then I found one more in the back room, and that several people were fighting over who would get it. Her picture doesn’t show me dancing around a pole. It’s supposed to depict me selling the last snow shovel we had at Home Depot.
From now on I will remember to check her homework more thoroughly before she turns it in.
Sincerely,
Mrs. Smith

Weekend

Nareszcie…
Choć nie mogę marudzić bo szybciorem mi zleciał tydzień, zresztą poprzedni też.
I znowu będę mogła dłużej pospać:)

W pracy w poprzedni tydzień i początek tego to nudy. Tzn. miałam co robić, ale był to ten rodzaj roboty, której nie lubię. Ale w kolejnym będzie jeszcze gorzej, bo będę pomagać innej drużynie nad projektem, projektem-zmorą:)

Poza pracą nic ciekawego. Próbowałam się kopnąć przez całe 2 tygodnie na siłownie, ale załapałam takiego lenia, że udało mi się tylko wczoraj. Ledwo wytrzymałam 30min na bieżni – całkowity brak kondychy. A dzisiaj ciężko się ze schodów schodzi :-)
Obiecuję sobie, że będę chodzić co drugi dzień, ale jak przychodzi co do czego to zawsze się znajdzie jakaś wymówka, żeby wrócić do domu. No straszny ze mnie leń.
No i doszłam do wniosku, że jak będziemy niedługo szukać nowego mieszkania, to muszę znaleźć takie z siłownią:) Jak będę musiała tylko zejść ze schodów (a jak dobrze pójdzie to zjechać windą) to myślę że częściej ruszę te swoje cztery litery :-)
To idę chociaż porobić kilka brzuszków…

O czym myślą faceci???

Niestety tego nie wiem, ale wiem, że nie myślą o tym co akurat robią.
Zostanę ukatrupiona za tego posta, ale nie mogę się powstrzymać… Bo w głowie mi się nie mieści, że można zapomnieć dodać wody do pieczenia chleba!!! Przypomniał sobie, jak piekarnik zaczął już piec i strasznie zaczęło śmierdzieć spalenizną.
Z okazji nowego roku postanowiłam się nie denerwować, ale jak tak dalej będzie to już wiem, że nie wytrzymam w tym postanowieniu :-)
Teraz ja będę za każdym razem pytać i sprawdzać, czy wszystko dodał, a on będzie się wkurzał że mu nie ufam :-)
Ale jak tu ufać facetowi???