Monthly Archives: June 2008

Takie tam

Przyznaję się… prawie zapomniałam o istnieniu swojego bloga :-)
Nie to żebym miała jakieś ciekawe zajęcia, co by ten stan zapomnienia spowodowały, ale jakoś tak wyszło.
W pracy ostatnio się z lekka stresuję. Mój manager bierze sobie dłuższy urlop i dostałam innego. Niby fajny, ale coś każe mi się trzymać od niego z daleka. Na początku jak przyszedł do firmy, to wyglądał na sympatycznego; ale wraz z nadmiarem jego ‘władzy’ coś mi w nim nie pasuje. Wiem wiem… może sobie wymyślam, bo w końcu jeszcze mi sie nie naraził :-)
Poza tym w pracy mnie wreszcie docenili i chwilowo zmotywowali. W sumie największa motywacja jest w dniu wypłaty :-) Bo tak codziennie to jakoś nie wstaję z łóżka z wielkim (a nawet małym) “woooow…nareszcie do pracy” :-) W ogóle ktoś tak ma???
Lubię to co robię, ale nie lubię zasilać czyjegoś konta :-)
W dodatku koleżanka z pracy wraca do domu do Chin. Moja pierwsza zagraniczna koleżanka i to też poza pracą. Jest mi smutno :-( Mają przyjść podobno 3 nowe kobietki, w tym jedna zaczyna w następnym tygodniu. Może znajdę jakieś zastępstwo :-)
Poza tym życie w tym piekielnym mieście doprowadza mnie do stanu gnicia. Ciężko mi kopnąć swoje cztery litery gdziekolwiek. A niestety wiek :-) i siedzenie non stop przed kompem nie sprzyja. Teraz nie mogę się doczekać urlopu. Niedługo jedziemy do domu na całe 9 dni…juppiiii… Zamierzam się tam przetlenić; choć zapewne nie wytrzymam bez komputera za długo.
To idę po kopa, żeby ruszyć się pobiegać.