Monthly Archives: January 2008

Tłusty czwartek

Dzisiaj mieliśmy szanse na wprowadzenie polskiej tradycji w Anglii, a konkretnie w pracy. Jak już wytłumaczyli anglo- chińsko- wietnamsko- hiszpańsko- bułgarskojęzycznym ludziskom na czym polega tłusty czwartek, to od razu postanowili wprowadzić taką tradycję. Poszli więc po pączki. Kupili 4 opakowania, w każdym chyba po 12 sztuk 8O .
I wszystko zostało zjedzone.
Dzisiaj nie tylko u nas się objadali, bo jak wracaliśmy to w sklepie gdzie sprzedają pączki było pusto – ani jednego samotnego pączka nie było (jak nigdy).

Ale polskie pączki smakują mi znacznie bardziej. I w sumie zjadłabym takiego jednego.
Kiedyś już mi zaświtała myśl, żeby samej zrobić. Kilka lekcji u babci i vuala :-)

Poza tym u mnie prawie wszystko dobrze. Trochę już wymiękam :-) Ostatnie dwa tygodnie robie nadgodziny. W domu bo w domu, ale i tak przed kompem. Zmieniam tylko sprzęt. W tamtym tygodniu okazało się, że projekt nad którym pracuję (tak dorywczo, z przerwami na inne) ma deadline w piątek (zeszły). A ja się dowiedziałam o tym dzień przed :-) W sumie to i tak by nic nie zmieniło, bo żeby go skończyć o czasie trzeba było się streszczać kilka tygodni wcześniej. No a w tym tygodniu, czary mary i buuuum zmiana projektu. Dostałam maila co mam zrobić i na kiedy. Coś w stylu: to ma być zrobione na tą środę, to na czwartek, a wszystko na piątek. A co najważniejsze maila dostałam właśnie w tą wspomnianą środę :-)
Ja chcę wracać na studia!!!!!!!!!!!!!

Dzień dobroci czy co???

Bartek mnie dzisiaj zaskoczył. Wrócił z pracy, nie marudził, nie poszedł spać, ale SAM wstawił pranie (wreszcie nauczył się obsługi pralki), umył kabinę prysznicową i pozaklejał ją silikonem (bo stary już odlatywał, a niedługo zmieniamy chatkę i trzeba zadbać o nasz depozyt). A zrobił to bez żadnego mojego gderania :-) Tym razem ja siedziałam przed kompem, a on buszował w łazience.

Należy mu się medal za taką odwagę i nastawienie bojowe:
medal.GIF

Oby nie za wcześnie ten medal, bo jeszcze pełny zlew naczyń czeka ;-)

Nasza-Klasa.pl – pobierz sobie dane milionów Polaków

Zrodlo: Hacking.pl
Oryginal

Już miałem tej notatki nie publikować ale artykuł z Gazeta.pl pt.: “GIODO: Dane osobowe w nasza-klasa.pl są bezpieczne” mnie rozbroił. “Ze wstępnych analiz wynika, że na portalu dane chronione są na bardzo wysokim poziomie”. Zapewne przepisy danych osobowych nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Więc do dzieła…

16 stycznia w Faktach i innych programach telewizyjnych obejrzeliśmy informację o tym, że Nasza-Klasa ma zostać skontrolowana przez GIODO. Jeden z właścicieli Naszej-Klasy zapewniał że dane są bezpieczne, umieszczone i chronione w super nowoczesnej, poznańskiej serwerowni (w podziemiach Starego Browaru) – tylko co ma piernik do wiatraka ??

Dane 7 mln (prawie 8 mln) użytkowników, niestety każdy może sobie pobrać na swój własny komputer przy pomocy np. VPS za 5 $. Dane takie jak imię, nazwisko (często również rodowe), ukończona szkoła, zdjęcia, czasem numer telefonu i gg, nie są ukryte. Wątpię czy policja dysponuje lepszą bazą danych. Więc do dzieła :

Zaczynamy pobieranie od zalogowania się w serwisie. Wystarczy nam do tego curl.

curl_setopt($c, CURLOPT_URL, ‘http://nasza-klasa.pl/login’);
curl_setopt($c, CURLOPT_POST, 1);
curl_setopt($c, CURLOPT_POSTFIELDS,
‘login=******&password=******’);

Załóżmy, że formularz logowania przeszedł – otrzymujemy zwrot z identyfikatorem sesji np.
‘nk_session=fssofsfX76bggfdfs3g9hBRge’ coś takiego.

Ponownie wrzucamy to do curl’a

curl_setopt($ch, CURLOPT_URL, $url);
curl_setopt($ch, CURLOPT_HEADER, 0);
curl_setopt($ch, CURLOPT_COOKIE, $cookie);
curl_setopt($ch, CURLOPT_USERAGENT, “Mozilla/4.0 (compatible; MSIE 6.0; Windows NT 5.1)”);

Ameryki tutaj nie odkrywam. Wystarczy zwiększać ID użytkownika (n+1), filtrujemy stronę preg_match_all …. i mamy wszystkie dane o użytkowniku.

Podstawowe błędy serwisu Nasza-Klasa:

# Nadawanie kolejnych numerów użytkownikom zamiast losowych znaków;
# Brak możliwości zablokowania podglądu profilu dla nieznajomych (nie ma nawet takiej opcji);
# Brak zabezpieczeń takich jak kody captcha uruchamiane np. po odwiedzeniu więcej niż 15 profili;
# Bardzo proste metody logowania …
# Wyszukiwanie po GG i Skype to istny raj… Wystarczy mi Twój numer GG a powiem Ci jak wyglądasz.

Jedynym atutem jest tylko i wyłącznie to, że ich serwery strasznie zamulają i w rzeczywistości pojedyncza osoba pobierze najwyżej kilkadziesiąt tysięcy rekordów. Ale co z zorganizowaną grupą ludzi posiadającą pieniądze na dobre serwery… w tej samej serwerowni ;) Tutaj praktycznie żadne zabezpieczenia nie podziałają, tylko Twoja ostrożność i traktowanie internetu na poważnie gwarantuje bezpieczeństwo. Dlaczego tak atakuje N-K ?? Mój post nic przecież nie zmieni – usprawni tylko TWOJE bezpieczeństwo. Sam właściciel N-K przyznał się że musiał zmienić nazwisko w serwisie, żeby obce osoby nie wnikały w jego prywatność.

Co należy robić by zachować odrobinę anonimowości ?

# Lepiej umieszczać mniej danych o sobie niż więcej. Po co w naszej klasie umieszczać numer telefonu? Czy na pewno znajomy z przed 20 lat zadzwoni? Podobnie z numerem GG;
# Czy na pewno musisz podawać nazwisko? Najlepiej zrobić skrót np. Anna W. przecież jak jesteś dopisany do swoich klas nie jest Ci ono tak naprawdę potrzebne;
# Podnieca Ciebie jak pół polski widzi Twoje zdjęcie w stroju kąpielowym?

———————————————————-

To tak umieszczam informacyjnie :-)

Jelenie w Richmond Park, Londyn

Ruszyliśmy dzisiaj tyłki do parku. Pogoda była w miarę, czyli niebo zachmurzone, ale ciepło i nie padało. Wybraliśmy sobie Richmond Park. Kawał drogi od nas, bo drugi koniec Londynu. Mimo tego, że mieliśmy kłopoty ze znalezieniem tego parku i poszliśmy nie tą drogą co trzeba, przez co na wstępie zrobiliśmy kilka kilometrów, warto było ruszyć się z domu. Myślałam, że to będzie taki wypielęgnowany, typowy angielski park, a tu niespodzianka… przypominało mi to raczej jakiś rezerwat przyrody. Czułam się prawie jak na wsi :-) . Teraz już wiem, gdzie się wybrać, jak będę miała dość cywilizacji. Chociaż nie do końca brak tam cywilizacji, bo przebiega tam droga i to nie rzadko używana przez samochody.
Muszę się tylko przyznać, że na tą porę roku na spacer do tego parku wybrałam złe obuwie. I tak dobrze, że ubrałam kozaki, a nie adidasy, ale powinnam zaopatrzyć się w jakieś gumowiaki :-) Co by nie było moim wymysłem, bo widziałam, że większość ludzi właśnie takie miała. No i w rezultacie miałam buty prawie po kostki w błocie :-) Kto by się przejmował, że trzeba tak wrócić przez miasto do domu…przecież to Londyn :-)
No i najważniejsze to widziałam z bardzo bliska jelenie :-) Skakałam naokoło nich z aparatem, że już chyba miały mnie dość, bo jeden duży, z wielkim porożem dziwnie na mnie patrzył. Dla bezpieczeństwa musiałam zmykać. Chyba nie były oswojone jak tutejsze wiewiórki.

Wklejam kilka fotek:

dsc_2924.JPG

dsc_2941.JPG

dsc_2944.JPG

dsc_2989.JPG

dsc_2986.JPG

dsc_2995.JPG

A jednak marzec…

Zdecydowaliśmy, że przeprowadzamy się w marcu. Tak…to my zdecydowaliśmy, bo landlord dał nam wybór. Mysza ostatnio do nich dzwonił (dla wyjaśnienia wcześniej z nimi kontaktował się drugi Bartek) i okazało się, że nie są tacy straszni :-) Dzwonił kilka razy i bez problemów odbierali. Dziwne . Przyznali, że na umowie jest błąd i w tej sytuacji możemy sobie sami wybrać termin. I tak padło na marzec. Nie wiem jeszcze, jak się rozwiąże sprawa krzeseł. Odkładamy to, ale niestety nas nie ominie. Będzie trzeba kupić nowe.

W czwartek się trochę rozchorowałam. Nic poważnego, ale nie poszłam do pracy :-) I jak mi dobrze było, tak mieć wolne w środku tygodnia. Tzn. nie chciałabym znowu wrócić do czasów szukania pracy. Ale fajnie było sobie pospać dłużej. I nawet z własnej woli trochę sprzątnęłam w mieszkaniu i ugotowałam zupę :-)
Potem był piątek i znowu weekend. Niestety pogoda u nas deszczowa i jakoś nie chce mi się tyłka ruszyć na dwór. A obiecałam sobie, że zacznę chodzić regularnie na basen.

Fajni landlordzi cd.

Próbowaliśmy dzisiaj po raz kolejny się skontaktować z naszymi landlordami. Ostatnia rozmowa skończyła się na tym, że poinformowaliśmy ich co jest napisane w umowie i mieliśmy im wysłać kopie umowy (czyżby jej nie mieli???).
Mieli się odezwać. To było kilka dni temu. Odzewu brak.
Więc sami zadzwoniliśmy, bo nie wiemy, jak oni zareagują na ten błąd w umowie. Nie wiadomo czy mamy szukać mieszkania od lutego, czy od marca.
Jak zwykle jednak nie odbierają od nas telefonów, nie reagują na wiadomości na poczcie głosowej. Trochę wkurzające. Ale… wysłali nam smsa, że mamy zrozumieć że teraz jest weekend i do poniedziałku nie powinniśmy się z nimi kontaktować :-)
Ok, mogłabym to zrozumieć, ale nigdy nam nie powiedzieli w jakich dniach i godzinach mamy się z nimi kontaktować. Poza tym nie raz słyszeliśmy, że w godzinach pracy też nie mają czasu z nami rozmawiać (bo przecież są w pracy). No a po pracy też nie odbierają telefonów :-)
Hmmmm… czegoś tu jednak nie rozumiem.
Widocznie chyba tylko nam zależy, żeby się dogadać.
No cóż… niestety mają nasz spory depozyt :-(

Dobra, zbieram się, bo idziemy oglądać mieszkanie.