Monthly Archives: August 2007

Paranoja!!!

Prywatne WWW to także dzienniki lub czasopisma

Właściciele stron internetowych, także prywatnych, muszą je zarejestrować, jeśli nie chcą być ścigani przez prokuraturę. To efekt ostatniego postanowienia Sądu Najwyższego – donosi “Rzeczpospolita”.

O kłopotach wynikających z niedostosowanej do dzisiejszych realiów definicji prasy, dziennika i czasopisma wiadomo od dawna. Niedawno problem nabrał jednak nowego wymiaru. Przepisy doczekały się bowiem interpretacji Sądu Najwyższego. Z postanowienia wydanego 26 lipca wynika (sygn. akt IV KK 174/07), że nie ma znaczenia, czy strona internetowa opisuje działania władzy, czy też hobbysta doradza na niej, jak założyć swoje pierwsze akwarium. Jeśli strona jest aktualizowana częściej niż raz w tygodniu, powinna zostać zarejestrowana jako dziennik. Jeśli rzadziej, ale przynajmniej raz w roku – jako czasopismo.
Uzasadnienie tego precedensowego postanowienia jest już napisane, ale brakuje podpisów wszystkich sędziów. Jak się dowiedziała “Rz” w SN, można się z nim będzie zapoznać po 10 września.

W praktyce oznacza to, że większość polskich stron internetowych działa nielegalnie. Tylko duże serwisy o charakterze stricte dziennikarskim rejestrują się w sądzie. Zapaleńcy, którzy piszą w siecidla własnej satysfakcji, po to, aby się podzielić swoimi spostrzeżeniami, nie zawracają sobie tym głowy.

Za wydawanie dziennika lub czasopisma bez rejestracji grozi grzywna, a nawet ograniczenie wolności. Co ważniejsze jednak, osoba prowadząca stronę w Internecie jest de facto redaktorem naczelnym z wszystkimi wynikającymi z tego obowiązkami, m.in. obowiązkiem publikowania sprostowań i odpowiedzialnością za teksty, w tym wpisy internautów.

O tym, jakie będą konsekwencje postanowienia, zdecydują prokuratura i policja, gdyż to one będą decydować o ewentualnym ściganiu autorów stron WWW.

źródło: wp.pl

Notting Hill Carnival 2007, Londyn

“Muzyka, taniec, egzotyczne specjały, uliczne stragany, parady oraz maskarady. Co roku, w ostatnią niedzielę i poniedziałek sierpnia około półtora miliona turystów ściąga do londyńskiej dzielnicy Notting Hill, w której odbywa się artystyczny festiwal znany jako Notting Hill Carnival…” więcej na stronie wp.pl lub www.myvillage.com.

Nie można przegapić takiej atrakcji więc się tam dzisiaj wybraliśmy.
W skrócie powiem… MASAKRA!!!
Zaczęło się w metrze, w którym takiego ścisku jeszcze nie przeżyłam. Sardynki w puszcze mają chyba więcej miejsca. Brak powietrza, gorąco, tłok i 11 stacji do przejechania. Na stacjach metra było tyle ludzi, że nie mieścili się na peronie. Wszyscy chcieli wsiąść do metra, ale nikt z niego nie wychodził. Oczywiście wszyscy wysiedli tam gdzie my :-)
Chciałam porobić jakieś fajne zdjęcia, zobaczyć te wszystkie panie w kolorowych strojach z piórami i innymi świecidełkami. A zobaczyłam tłum ludzi, policjantów i wielki śmietnik na ulicy.
Więc zdjęcia nie są za ciekawe, ale i tak kilka umieszczę poniżej.
I jeszcze jedno… zgubiłam się wśród tego tłumu. Choć ja uważam, że to Mysza zgubił mnie :-) Nie wzięłam komórki (żeby mi nikt nie podwędził), travelkę też miał Mysza w torbie. Na szczęście wcześniej wpadł na pomysł, że jak coś to spotykamy się na stacji Notting Hill. Problem był w tym, że nie miałam pojęcia zbytnio jak tam dojść (mapa też nam była niepotrzebna). Oczywiście pomyliłam drogi. Ale… koniec języka za przewodnika i trafiłam.
Mysza już panikował, wzywał posiłki, chciał wyruszyć na poszukiwania. Teraz chce mi wszczepić GPSa :-)

A teraz kilka fotek:

dsc_0871.jpg

dsc_0715.jpg

dsc_0894.jpg

dsc_0896.jpg

dsc_0906.JPG

Nie!!!

Nie znoszę deszczu, zimna, chlapy, czyli ogólnie londyńskiej pogody!!!
Nie można wyjść na spacer, na rolki, czy po prostu połazić gdzieś sobie. Bo co to za radocha w taką pogodę, bez parasolki (którą Mysza zostawił w tesco).
Nie chce mi się nic ugotować, posprzątać choćby z grubsza, jeść mi się nie chce zbytnio, nawet na słodycze nie mam ochoty.
Książek mi się nie chce czytać.
Nic mi się nie chce…no oprócz spania spania i jeszcze raz spania.
To dopiero początek, już się boję jesieni w Londynie. Ciemno, zimno, szaro, deszczowo, pochmurno. Zimą zapewne śniegu też tutaj nie zobaczę.
Brak perspektyw na lepsze jutro.
Moje akumulatory padły. Nie zdążyły się nawet porządnie naładować.

The Lake House

lakehouse.jpg

Właśnie skończyłam oglądać “Dom nad jeziorem“. Na początku trochę wydawał mi się nudny. W dodatku niezbyt przepadam za Keanu Reeves. Ale w końcu film mnie zaciekawił i rzeczywiście jest lepszy niż “Przeczucie”. Zakończenie też mnie zaskoczyło – już myślałam że on zginie i mało co się nie popłakałam :-)
Jeszcze macie jakieś propozycje filmowe??? :-)

Aha, oglądałam niedawno też “Ocean’s 13“. Film jest ciekawy, ale bardziej podobała mi się poprzednia część. Jakoś tak więcej akcji w niej było.

Słyszałam też, że serial “Prison Break” jest fajny. Kilka osób mi już polecało, żeby go obejrzeć. Kilka odcinków już mam, więc dzisiaj chyba zacznę.

Jakoś tak filmowo u mnie ostatnio :-) A jeszcze kilka filmów na mnie czeka.

Szklana pułapka 4.0

diehard.jpg

Film jest świetny, przynajmniej dla mnie. Bruce Willis się tylko nieco zestarzał :-)
Warto go obejrzeć, jak ktoś lubi filmy sensacyjne.

MacClaine’owi przychodzi tym razem zmierzyć się z czymś, co zdecydowanie przyćmiewa jego dotychczasowe dokonania. Czeka go zadanie najwyższej wagi państwowej. Zamiast fajerwerków z okazji dnia niepodległości pojawił się w USA nowy, posługujący się nowoczesnymi technologiami gatunek terrorystów. Kraj został kompletnie sparaliżowany i aż trudno sobie wyobrazić, co by zrobił rząd amerykański, gdyby glina z Nowego Jorku nie znalazł się przez przypadek w Waszyngtonie.
Źródło: www.filmweb.pl

Mysza sprząta

Mieszkanie z dwoma facetami jest męczące, chociaż z jednym też nie jest lekko :-) Ale to każda kobieta (która to przeżywa) zapewne wie :-)
Ustaliliśmy ostatnio grafik, kto w jakim tygodniu sprząta. Teraz jest kolej Myszy :-)
Właśnie dziś ma ostatni dzień i się wreszcie zabrał do roboty. No i zaczęło się marudzenie…czemu akurat teraz jest jego kolej, że spis porządków jest w złej kolejności itp. No i tak siedzę, słucham go i wpadłam na pomysł napisania tej notki: :-)

Mysza: kuchenkę mikrofalową też umyć?
Ja: no też, jak jest brudna
Mysza: no właśnie ona nie jest w ogóle brudna.

M: a czym umyć blaty w kuchni? płynem do naczyń?
Ja: weź czyścik
M: (poszedł do łazienki)
Ja: czyścik jest w kuchni
M: (wrócił i zagląda do szafki pod zlewem)
Ja: stoi wyżej koło zlewu :-)
M: k… :-) ; a jaką ściereczką?
Ja: pod zlewem jest gąbka

Aż mnie kusi, żeby mu zdjęcie zrobić :-)
Już się boję jak przyjdzie czas na umycie podłogi.

M: Dziubek patrz, tą kuchenkę można doczyścić
Ja: super, to potrzyj mocniej to wszystko zejdzie
M: nie chce mi się; powiem Bartkowi (to ten drugi Bartek co z nami mieszka) że źle umył kuchenkę

M: Najpierw się myje podłogę, czy odkurza???
Bez komentarza :-)

M: czym się myje podłogę?
Ja: weź wiaderko…
M: chodź pokaż mi :-)

M: (myje podłogę) oho Bartek odwalił lipę, nie umył drzwi; muszę z nim pogadać :-)

No dobra, ale muszę przyznać, że jak już Mysza jakimś cudem zabierze się za porządki to zrobi wszystko dokładnie :-) I żadnych strat nie ma :-)
Aha, w trakcie sprzątanie nie marnował czasu. Wymyślił jakąś domową telefoniczną centralkę :-)