I po meczu

Jakoś przeżyłam, i to bez kapelusza, koszulki, a nawet szalika. Chociaż następnym razem (hmm o ile taki będzie) dla własnego bezpieczeństwa szalik powinien być. Co by mnie nie pomylili z przeciwnikiem :-)

A i wygraliśmy :-D Chyba w ostatniej sekundzie udało im się strzelić gola.

Mecz jak mecz, ale organizacja była niezła. Pełno policji.
Kibice przeciwnej drużyny otoczeni murem policji zostali odprowadzeni do stacji; wsadzili ich chyba do osobnego metra i wywieźli.
Nudy – bójki nie było :-P

Ale do metra kolejka była całkiem całkiem.

Tags:

Maruda

Dzisiaj wiosna? Wczoraj wyglądało na jesień – wiało, lało jak głupie.

Wczoraj w pracy znowu mnie pochwalili jaka jestem cool i fajna ;-) Ale nawet te pochwały mnie nie zmobilizowały, żeby z uśmiechem na twarzy wstać o tej 7 rano. Znowu jakieś przesilenie… letnie, zimowe? hmmm tutaj to chyba wszystkie razem…

A ja tylko tak chciałam sobie pomarudzić publicznie :-)

Idę dzisiaj na mecz… ja i piłka nożna…brrrr. Ostatnio jak były mistrzostwa, poszliśmy do pubu, bo tam taka fajna atmosfera piłkarsko-kibicowa itp… Ledwo wytrzymałam pierwszą połowę, a w czasie przerwy zwiałam do domu. I ja teraz pakuje się w mecz na żywo. Ciekawe, czy jakbym tym razem zwiała, to ktoś mnie zauważy? :-)
Decyzja chyba za bardzo spontaniczna była, a teraz już bilet kupiony. No ale… idzie 9 osób więc liczę, że będzie wesoło. Zjem jakiegoś ciepłego doga, popije “colą” i pogram w grę na iphonie :-D
Bo popcornu chyba nie dają, nie?:)

Tags:

Zabrakło mi kawy. Ta w pracy niestety niezbyt dobra. A ekspresu jak nie było tak dalej nie ma… ale to osobna bajka…
Brak kawy = spaaaać!!! A tu godzina i 16min do końca :-)

Do tego zakwasy. Znowu mi sie włączyła czerwona lampka “rusz tyłek, zacznij ćwiczyć”. No i mam teraz.

I pada…znowu… a już słońce się pojawiało. Coś czuje, że nadeszła pora deszczowa :-(

Tags:

Ważka


Tags:

Kolejny tydzień

Piątek…super, ale uciekł mi tydzień. Jeszcze pamiętam, jak w poniedziałek narzekałam, że już poniedziałek. Zaczynam się tym martwić :-) Kolejne dni lecą w zastraszającym tempie. Niedługo się obudzę rano i będzie grudzień. I znowu się okaże, że nic konkretnego w tym roku nie zrobiłam. Tylko kiedy??? :-) Godziny pracy mnie wykańczają. W domu jesteśmy po 18 i nic konkretnego nie chce mi się już robić. A weekendy zlatują jeszcze szybciej.

Hmmm…czy ja się starzeję, że zaczynam się przejmować takimi rzeczami? :-)

Tags:

Chwilowo spokój

Już prawie weekend. Wczorajszy dzień był spokojny, przeniesiono mnie chwilowo na inny projekt (z czego jestem bardzo zadowolona). I mam nadzieję, że do poprzedniego już nie wrócę. Niedługo się okaże.

Jeszcze tylko, żeby jakoś przetrwać piątek i leniuchowanie :-)

Tags:

Powrót

Pierwsza wycieczka samochodem do Polski za nami. I musze przyznać, że nie było źle. Nie przespałam ani minuty, chyba cały czas przegadaliśmy (hmmm kurcze 15 godzin paplania…nieźle). Bez kawy i redbulli, ale za to z zapasem słodyczy :-)

A w Polsce… serce bolało z każdą dziurą (tytaj są zdecydowanie lepsze drogi), ale kierownica z drugiej strony nie przeszkadzała za bardzo w jeździe po prawej stronie. W sumie czułam się pewniej w Polsce niż w Anglii.
Pogoda była super, nabrałam trochę brązowego koloru, pooddychałam świeżym powietrzem, pomoczyłam dupsko w basenie i pstryk… trzeba było wracać.

Dojechaliśmy wieczorem i na drugi dzień do pracy – taki za szybki powrót do rzeczywistości. Minął dopiero tydzień, a ja czuję jakby miesiąc. Potrzebuje znowu wolnego :-) Po tych kilku dniach jestem zmęczona psychicznie i za bardzo zestresowana. Nie potrafię wyluzować, bo nade mną wisi ten cholerny projekt. Nawet w śnie pracuje :-)

Jednak fajnie było na studiach :-)

Tags: ,

aaaaaaaaaaaaaaaaa

Mam ochote krzyczeć, wrzeszczeć, wszystko dookoła porozbijać. Wszystko w środku się we mnie kotłuje. Głośna muzyka nie jest w stanie tego zagłuszyć… a szkoda.

A wszystko przez prace. Teoretycznie powinnam się cieszyć, że we mnie wierzą, że nowe wyzwania, czegoś się nauczę i takie tam. Ale to mi nie pomaga, wiedząc, że muszę coś zrobić, nie mając pojęcia od czego zaczać. A dodatku z dala od biura, bo klient nasz pan i akurat chce, żeby z ich biura pracować. Normalnie dokopałabym komuś za to.

Tags:

Dol

I po co mi to bylo? Po jaka cholere zabralam sie za przeglad szafy? Po co bylo przymierzac te ciuchy? Tylko dola zalapalam :(

Pierwsze, drugie i jednocześnie trzecie miejsce w ludzikowym quizie zajęła Anka :-) Gratuluje, ale nagród nie przewiduje :-)
Przypomniałam się z dwa razy i wolne dostałam.
Po co taki pośpiech???

Mówiłam już, że szukamy samochodu? Chyba nie. No to piszę teraz… chociaż w sumie już nieaktualne :-)
Bo właśnie wtedy pojechaliśmy obejrzeć auto… i jest nasze. Takie piękne, błyszczące, srebrne. Czekało na nas 100 mil od Londynu, ale się opłacało. Mieliśmy przeboje z ubezpieczeniem. Okazało się, że o godz. 20 nie można już wykupić ubezpieczenia w firmie którą znaleźliśmy. Musieliśmy wziąć w jakiejś innej, byle tylko dojechać do domu. Choć nie jestem do końca pewna, czy to ubezpieczenie było ważne (no ale w sumie zaliczke pobrali).

Ale jeździ się fajnie, tylko tak łatwo przekroczyć nim prędkość :-P

No i teraz przed nami wycieczka do Polski :-D

Tags: